Nie ma zgody!

Numer 459 - 12.03.2013Plotki

PREMIERY „ZEMSTA” W OCH-TEATRZE I TEATRZE POLSKIM W WARSZAWIE

W ciągu miesiąca w Warszawie odbyły się dwie premiery „Zemsty” Aleksandra Fredry: w Och-Teatrze i w Teatrze Polskim. Dla widzów to niepowszednia okazja do porównań – inscenizacje są z gruntu odmienne. Wszelako jedno je łączy. Końcowa scena pojednania między Cześnikiem a Rejentem okazuje się fiaskiem. Nie ma zgody i nie będzie. Znak czasów?
Wanda Zwinogrodzka
Mimo pesymistycznego finału, w którym ręka Cześnika (Daniel Olbrychski) zawisa w powietrzu, sobotnia premiera wyreżyserowana przez Krzysztofa Jasińskiego w Teatrze Polskim nagrodzona została entuzjastyczną owacją na stojąco. Z pewnością zasłużenie. Spektakl iskrzy dowcipem, zachwyca brawurową grą aktorów, utrzymuje znakomite tempo, dzięki któremu uwaga widowni nie słabnie ani na chwilę.
Już pierwsza scena porywa dynamiką. Rozwija się w takt muzyki Piotra Rubika. „Piękne dobra w każdym względzie…”. Z wielkiej beczki, służącej za kąpielową balię, wychyla się nagi tors Olbrychskiego, ozdobiony wizerunkiem ryb – żartobliwym nawiązaniem do roli Azji Tuhaj-bejowicza.
I rzeczywiście, ten Cześnik ma w sobie zawadiacki rys sienkiewiczowskich bohaterów, choć to raczej postarzały Kmicic niż Azja. Także ucharakteryzowany na starca Rejent Andrzeja Seweryna wydaje się w istocie krewki, dzięki czemu powstaje komiczny dysonans między jego powierzchownością a zachowaniem. Malowniczą galerię postaci uzupełnia żywiołowa Klara (Lidia Sadowa) oraz zaciągająca z wileńska Podstolina (Joanna Trzepiecińska).
Na pierwszy plan zdecydowanie jednak wysuwa się rewelacyjny Papkin Jarosława Gajewskiego. To on jest głównym bohaterem przedstawienia. Pełen temperamentu spryciarz, choć zarazem dureń, portretowany wyraziście, ale i precyzyjnie, bez farsowej jednoznaczności, starannie obmyślony w detalach zachowań. Nieodparcie śmieszny w scenie oświadczyn oraz po powrocie od Rejenta, gdy po pijanemu balansuje szablą wysuwającą się z pochwy. Niezwykle ruchliwy, tryska energią, która właściwie organizuje cały spektakl. Trzeba przyznać, że dzieje się tak również dzięki przyzwoleniu partnerów, co jak najlepiej świadczy o zespołowych umiejętnościach aktorów Teatru Polskiego.
Wszyscy oni są w wysmakowanych kostiumach z epoki, stylowi, a jednak witalni i spontaniczni



zawartość zablokowana

Autor: Wanda Zwinogrodzka


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się