Brak nóg ułatwia mi życie

Numer 513 - 18.05.2013Kultura

WYWIAD Z KEVINEM CONNOLLYM, PISARZEM, PODRÓŻNIKIEM I FOTOGRAFEM, ROZMAWIA SYLWIA KRASNODĘBSKA

Bez nóg odbył Pan podróż dookoła świata i jest Pan wicemistrzem zimowych sportów ekstremalnych X-Games z 2006 r. Czy cokolwiek jest w stanie Pana zatrzymać?
Nie. W programie telewizyjnym w USA wymyślano sporty, których nie byłbym w stanie uprawiać. Uznano, że najtrudniejszą dyscypliną dla faceta bez nóg będzie walka kopią na koniu. Na jazdę z lancą w jednej dłoni i kopią w drugiej miałem cztery dni. Poradziłem sobie. Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych.
Walka – choć może już nie na koniu – jest nieodłącznym elementem Pana życia. Dzięki temu, że ma Pan tę walkę we krwi, uważa się Pan za człowieka sukcesu?
To, że w dzieciństwie musiałem walczyć o różne rzeczy, to mnie z pewnością umocniło. Odkąd pamiętam, byłem bardzo zmobilizowany. Jednak pamiętajmy, że to, iż nie mam nóg, w wielu momentach ułatwia mi życie.
Nie przesłyszałam się?
Nie. Mogłem na przykład jeździć na deskorolce po Luwrze! (śmiech) A tego przecież absolutnie nie wolno.
W książce „Drugi rzut oka. Jak świat się na mnie gapił” opisuje Pan swoją podróż po 15 krajach. Nie zawsze było zabawnie.
Gdy byłem w Johannesburgu w RPA, beztrosko robiłem ludziom zdjęcia. Nie wiedziałem, że istnieje tam przekonanie, iż diabeł ma postać białego, niziutkiego człowieczka. Ludzie zgromadzili się wokół mnie i zaczęli przypierać do muru. Zaczęło się robić niebezpiecznie. Odepchnąłem ich deskorolką i uciekłem.
Było jednak sporo zabawnych historii. Jechałem kiedyś na deskorolce z plecakiem pełnym bananów. W pewnym momencie uderzył we mnie samochód



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się