Teatr dewiantów

Numer 608 - 09.09.2013Kultura

SKANDAL OSWAJANIE OBRZYDLIWOŚCI

Na deskach warszawskiego Teatru Imka pojawiła się sztuka „Lubiewo: ciotowski bicz”. Bohaterowie to, jak sami o sobie mówią, „stare cioty”. Ich dialogi opierają się na wulgarnych, seksualnych określeniach i bluzgach. Spektakl oddaje dylematy i marzenia homoseksualistów, tym samym kompromitując środowisko gejowskie. W tej sztuce nie zabrakło też wyszydzania znaku krzyża.

Sylwia Krasnodębska
Bohaterowie spektaklu w reżyserii Piotra Siekluckiego, choć płci męskiej, mówią do siebie, używając określeń rodzaju żeńskiego. Patrycja i Lukrecja w drugiej części „Lubiewa” według Michała Witkowskiego dowiadują się, jak się uchronić przed AIDS. Okazuje się bowiem, że w ich środowisku ta choroba zbiera żniwo. Oburzają się, że trzeba zachować ostrożność. Tęsknią za dawnymi czasami beztroski. „Za komuny było lepiej”. Ich kolega radzi im, jak się uchronić przed kiłą ust. Wymieniając nazwy leków, którymi należy odkażać gardło, wykonuje znak krzyża, jakby sugerując, że to im pomoże. Młody homoseksualista, postać drugoplanowa, opowiadając o swoim związku, zawartym przez internet, ma na sobie bransoletkę z doczepionymi krzyżykami



zawartość zablokowana

Autor: Sylwia Krasnodębska


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się