Rynek wyzysku – część systemu Tuska

Numer 912 - 11.09.2014Publicystyka

Jednym z najlepszych obecnie w Polsce biznesów, który prężnie rozwinął się w ciągu lat rządów Donalda Tuska, są agencje pracy tymczasowej. Bardzo mocno wskazują na to choćby osiągane przez nie zyski, które od lat rosną.
Dane mówią za siebie: agencje pracy tymczasowej zrzeszone w Polskim Forum HR w II kwartale 2014 r. osiągnęły przychody wyższe o 26 proc. w porównaniu z II kwartałem 2013 r. A w II kwartale br. o ok. 9 proc. wzrosła liczba Polaków często zmuszonych do korzystania z ich usług. Ta tendencja wzrasta wyraźnie od lat. Z raportu „Rynek agencji zatrudnienia w 2011 roku” wynikało, że w 2011 r. w porównaniu do 2010 r. o 39 proc. wzrosła liczba pracodawców korzystających z usług agencji pracy tymczasowej. Z kolei w tym samym 2011 r. w ramach tego rodzaju podmiotów zgrupowanych w PF HR pracę świadczyło 199 tys. osób, czyli o ponad 21 proc. więcej niż rok wcześniej.
Nowoczesne niewolnictwo
Z całą świadomością wspomniałem wyżej o pracownikach zmuszanych do skorzystania z usług agencji zatrudnienia, gdyż poszczególne branże przyjęły w tym względzie bardzo dogodną dla siebie praktykę. I są to nie tylko hipermarkety, zwykle kojarzone z tego typu postępowaniem. Jak się okazuje, największe zatrudnienie pracowników tymczasowych, wyliczane na podstawie wartości umów pośredników z firmami danej branży, występuje w sektorze motoryzacyjnym, na który przypada 23 proc. obrotów. Ponad 13 proc. obrotów generuje przemysł maszynowy, elektryczny i paliwowy; branża spożywcza to ponad 10 proc. wszystkich zamówień na pracowników tymczasowych zatrudnionych za pośrednictwem agencji. Kolejne miejsca należą do przemysłu lekkiego, produkującego AGD oraz telekomunikacji i transportu.
Jak wygląda procedura? Otóż firmy zwalniają ludzi z etatów, a następnie przyjmują ich do pracy za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej. Tyle że na umowy krótkoterminowe i oczywiście za niższe wynagrodzenie. A dodajmy do tego, że w Polsce większość wymienionych sektorów gospodarczych (od sieci handlowych po motoryzację) należy zwykle do zagranicznych podmiotów, które i tak nierzadko korzystają z ulg inwestycyjnych i podatkowych, a swoje zyski w większości transferują za granicę. Pokazuje to, łącznie z kwestią opisywanego tutaj oszczędzania na polskich pracownikach, skalę nowej kolonizacji naszej rzeczywistości społeczno-gospodarczej.
Triki wyzyskiwaczy
Tego rodzaju forma jawnego wyzysku przeciąga się na lata, choć zgodnie z prawem zatrudnieni nie powinni pracować w ten sposób dłużej niż półtora roku. Ale pracodawcy mają na to swoje sposoby, np. przed upływem ustawowych 18 miesięcy agencje przekazują sobie pracowników (jedynie formalnie, gdyż ich miejsce pracy się nie zmienia). I tak na papierze człowiek przechodzi do innej agencji tymczasowej, ale realnie wciąż pracuje za niższą stawkę w tym samym hipermarkecie.
Tymczasem system jest tak skonstruowany, że Państwowa Inspekcja Pracy jest bardzo często bezradna wobec zachodzących nadużyć, jakich dopuszczają się podmioty korzystające z usług agencji pracy tymczasowej i one same, grając na obopólną korzyść kosztem pracownika. I choć PIP stwierdza liczne nieprawidłowości, nie dysponuje żadnymi realnymi narzędziami zmiany sytuacji. A jaskrawość problemu dobrze oddaje znów statystyka: w 2013 r. pośród 349 agencji i firm korzystającym z ich usług, zatrudniających łącznie blisko 30 tys. osób, nadużycia stwierdzono w dwóch trzecich. Tyle że maksymalny mandat za powtarzające się regularnie łamanie prawa pracy wynosi... 5 tys. zł. Zyski i straty łatwo skalkulować



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Wołodźko


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się