fot.Robert Krauz/ Gazeta Polska

Grzegorz Braun wygrał w Strasburgu

Numer 958 - 05.11.2014Polska


Znany reżyser Grzegorz Braun stoczył zwycięską batalię przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (ETPC) w Strasburgu. Polska ma mu zapłacić 14 tys. euro odszkodowania. Sprawa dotyczyła wypowiedzi Brauna, w której stwierdził, że prof. Jan Miodek był współpracownikiem SB.

ETPC stwierdził w swoim orzeczeniu, że wobec Grzegorza Brauna Polska naruszyła 10 pkt Europejskiej Konwencji Praw Człowieka dotyczący wolności wypowiedzi. „Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe” – tak brzmi decyzja ETPC, na podstawie której skazano polski rząd.
Wiosną 2007 r. Grzegorz Braun na antenie Polskiego Radia Wrocław powiedział, że prof. Jan Miodek był agentem SB o pseudonimie „Jan”. Zrobił to po wypowiedziach Jana Miodka, w których profesor wystąpił przeciwko projektowi lustracji pracowników nauki. Podczas dyskusji o lustracji Braun stwierdził, że jest wielu jej przeciwników, bo mają w tym własny interes. Wtedy padło nazwisko Miodka, którego reżyser nazwał „informatorem policji politycznej PRL-u”. Miodek poczuł się urażony tym stwierdzeniem i pozwał Brauna. Podczas trwającego siedem lat procesu potwierdzono, że Jan Miodek został zarejestrowany w 1978 r. przez Służbę Bezpieczeństwa jako tajny współpracownik. Pomimo to sąd nakazał Braunowi przeproszenie profesora.
– Osobiście mnie ten wyrok ucieszył, ponieważ od siedmiu lat muszę się tłumaczyć tylko z tego powodu, że powiedziałem prawdę. Sama sprawa jest jednak bardzo przygnębiająca, biorąc pod uwagę stan naszego państwa, stan wymiaru niesprawiedliwości, który wydając swoje wyroki, wciąż bierze pod uwagę interes ludzi zamieszanych w dawny system opresji. Ukazywanie związków z byłymi służbami, szczególnie jeżeli chodzi o tzw. elity, które pełnią rolę autorytetów moralnych, powinno być szczególnie ważne – skomentował sprawę Grzegorz Braun.
– Sprawy w ogóle by nie było, gdyby nie deficyt odwagi wśród historyków zeznających w sprawie – komentuje historyk Sławomir Cenckiewicz. O tym, że Jan Miodek był tajnym współpracownikiem SB, wiedziało wielu historyków korzystających z warszawskich i wrocławskich archiwów IPN-u. Pracownicy Instytutu zeznawali w tej sprawie tak, żeby ukryć prawdę zawartą w dokumentach – podsumowuje historyk.






Autor: Magdalena Piejko