Pamiętnik polskiej emigracji

Numer 1003 - 31.12.2014Publicystyka

Emigracyjny Londyn przez dekady istnienia niesuwerennej PRL starał się ocalić instytucje polityczne II Rzeczypospolitej. Był faktyczną stolicą „ojczyzny bez ziemi”. To w Londynie przechowywano insygnia władzy II RP, które Ryszard Kaczorowski (ostatni prezydent emigracyjnego państwa) u progu III Rzeczypospolitej w dobrej wierze przekazał Lechowi Wałęsie.
Polski Londyn” był także siedzibą znakomitej, choć niemal nieznanej dziś publicystyki kulturalnej i ideowej, którą tworzyli m.in. Lidia i Adam Ciołkoszowie, Mieczysław Grydzewski, Zygmunt Nowakowski, Ryszard Wraga.
Platforma antysowietyzmu
W wydanej przed dwoma laty tece krakowskich „Pressji” poświęconej londyńskiej emigracji Krzysztof Mazur i Jan Maciejewski stwierdzali: „Wierzymy, że silną Polskę odbuduje jedynie elita, która będzie umiała odrobić zarówno lekcję pragmatyzmu [emigracyjnego] Paryża, jak i idealizmu Londynu. Paryż był uważnie słuchany przez dziesiątki lat – pora, żeby dziś przemówił do nas Londyn”. Z kolei Arkady Rzegocki dodawał: „Polski Londyn, zarówno ten niezłomny, jak i ten współczesny, jest wielkim potencjałem. Starsza emigracja oraz dzieje zapomnianej stolicy Polski mogą nauczyć nowych emigrantów godności, wiary w siebie, szacunku dla polskości”.
Opublikowany niedawno przez Iskry obszerny zbiór „Silva rerum”, zawierający powojenną publicystykę Mieczysława Grydzewskiego, to dobra okazja, by przypomnieć „londyńską Polskę” i istotny fragment jej myśli. Felietony z lat 1948–1969, publikowane przez Grydzewskiego w londyńskich „Wiadomościach” współcześni opisywali jako „arcydzieło dowcipu, zgrabności, ognia”. Ale i samo pismo miało własny, nietuzinkowy, dla wielu mocno kontrowersyjny charakter. Wszak „przedwojenny” Grydzewski był naczelnym „Wiadomości Literackich”, tytułu – nie tylko wedle dzisiejszych standardów – zdecydowanie liberalnego. A „powojenny” Grydzewski nie miał najmniejszych problemów z publikowaniem u siebie endeckich autorów. Zdecydowany antysowietyzm łączył na łamach „Wiadomości” i niepodległościowych socjalistów i endeków, więcej: wszystkich, którzy uznali, że w Polsce Ludowej zbyt mało jest realnej Polski. I nawet dojmująca tęsknota nie pozwoliła im wrócić do pojałtańskiego kraju. Stąd „Silva rerum” to istotna część złożonego pamiętnika polskiej emigracji.
Przeczekać Sowiety
Los emigracyjnych publicystów pozostających na angielskiej ziemi po 1945 r. nie był łatwy. Także ze względu na powszechny zaraz po wojnie entuzjazm brytyjskiej prasy wobec radzieckiej Rosji; entuzjazm, któremu przeciwstawić się potrafili nieliczni Brytyjczycy, na czele z George’em Orwellem. Znamienną sytuację związaną z zakłamaniem mediów Albionu opisywał emigrant Kazimierz Grocholski: „Do caratu nie żywił [Grydzewski] – jak łatwo się domyślić – zbyt gorących uczuć, ale gdy w »Daily Telegraph« napisał ktoś, że rodzina carska »zmarła« w Jekaterynburgu, w tymże piśmie ukazał się list Grydzewskiego, mówiący ironicznie o »sanatorium«, w którym »otoczony wszelkimi wygodami« zmarł Mikołaj II z żoną i córkami”. Redaktor „Wiadomości” chciał zawstydzić lakierników historii szyderstwem – jedną z nielicznych broni, jaka pozostaje przegranym. Ale to szyderstwo miało także chronić pamięć o faktach.
Same „Wiadomości” były w zamierzeniu ich twórcy skarbnicą polskiej niezafałszowanej pamięci. Wskazując na powojenne realia i nawiązując do tradycji Wielkiej Emigracji stwierdzał: „Trzeba to przeczekać



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Wołodźko


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się