Ludzie mają dość

Numer 1063 - 13.03.2015Publicystyka

Albo Polacy poprą program Andrzeja Dudy, albo nadal czeka nas rola półkolonii i dostarczyciela dużej ilości kapitału transferowanego za granicę. Czeka nas Polska ze skandalicznie niskimi płacami, nędznymi emeryturami i wysokimi kosztami utrzymania.
Ponieważ Andrzejowi Dudzie kampania idzie nad wyraz dobrze, do boju ruszyli mistrzowie neoliberalnych frazesów i szoku bez terapii, z prof. Leszkiem Balcerowiczem na czele. Znów snują ekonomiczne banialuki rodem z bajek z mchu i paproci. Również dziennikarz Bartosz Marczuk na łamach „Rzeczpospolitej” ubolewa, że program Dudy kosztowałby przez pięć lat 250 mld zł. Problem w tym, że brak alternatywy dla programu Dudy będzie nas kosztował nie tylko kolejne setki miliardów złotych, ale nadal będzie gwarantował Polsce wyłącznie status półkolonii i dostarczyciela dużej ilości kapitału oraz dużego rynku zbytu głównie dla niemieckich towarów.
Demagogia heroldów neoliberalizmu
Zarówno według prof. Balcerowicza, jak i red. Marczuka, „niedobrze brzmią propozycje programowe Dudy, muszą budzić one niepokój u każdego, kto choć trochę wie, jak wyglądają finanse państwa”. Pytanie tylko, komu zawdzięczamy ten obecny opłakany stan polskich finansów publicznych z 1 bln zł długu publicznego, 1,1 bln zł długu zagranicznego i prawie całym wyprzedanym wartościowym majątkiem narodowym. Bo z pewnością nie Andrzejowi Dudzie. Heroldów neoliberalizmu bez ludzkiej twarzy niepokoi zwłaszcza obietnica powrotu do poprzedniego, niższego wieku emerytalnego, miałoby to bowiem kosztować w latach 2015–2020 45 mld zł i trzeba by te pieniądze znaleźć w kasie państwa. Ten rachunek oczywiście nie jest aż taki prosty, bo i przy wydłużonym do 67 lat wieku emerytalnym co roku trzeba znaleźć dla FUS u blisko 50 mld zł. I tak będzie tylko drożej i gorzej, a emerytury jeszcze niższe, nawet jeśli PO i PSL podniosą wiek emerytalny do 71 lat. Bo nie będzie nigdy godziwych emerytur dla Polaków na starość, jeśli nie będzie godziwych płac, wysokiego wzrostu gospodarczego, jeśli nie będziemy mieli własnych fabryk i banków. Duda już to wie, że ludzie mają dość i że tak dalej być nie może, że składki w Wielkiej Brytanii na odpowiednik naszego ZUS u dla małego przedsiębiorcy to równowartość 800 zł na rok, a w Polsce… 1100 zł na miesiąc. Jednocześnie kwota wolna od podatku, emerytura, renta i tzw. socjal tam i tu to jak niebo i ziemia. Podobnie jak obecny rząd, liberalni demagodzy kwestionują też możliwość podniesienia kwoty wolnej od podatku, bo to kosztowałoby jednorazowo 12–14 mld zł, a przez całą kadencję prezydenta Dudy aż 60 mld zł. Redaktor Marczuk twierdzi, że nie da się podnieść tej kwoty z dnia na dzień bez znalezienia w budżecie oszczędności. Oczywiście, że się da, i nawet wypada być nieco lepszym od Kambodży czy afrykańskiego Burundi. Tych 11–12 mld zł nie zniknęłoby przecież z obiegu gospodarczego, tylko wróciłoby ze zdwojoną mocą, nie tylko w formie zakupów i krajowej konsumpcji, ale również w postaci dochodów podatkowych z VAT u i akcyzy.
Gospodarz w miejsce utracjuszy
Obawia się również redaktor o postulat wypłaty 500 zł miesięcznie dla dzieci z niezamożnych rodzin oraz dla rodzin wielodzietnych i zamartwia się, że kosztowałoby to polskie państwo aż 21 mld zł rocznie. Tyle tylko, że znalazły się pieniądze na orliki, pendolino i in vitro i mają też być podobno pieniądze na refundację, gdyby 16-latki chciały zmienić swoją płeć. Te pieniądze na potrzeby polskich dzieci, z których aż 36 proc. rodzi się w Polsce w biedzie lub nawet w nędzy, nie byłyby wytransferowane do bankowych central w Rzymie, Madrycie, Lizbonie czy Berlinie, tylko posłużyłyby krajowej koniunkturze. Ciekawe, czy krytycy programu wyborczego w kwestiach gospodarczych policzyli, ile dziesiątków, a być może i setek miliardów złotych kosztowała nas emigracja blisko 2,5 mln młodych Polaków? Równie mało realistycznie ocenia dziennikarz postulat zapewnienia dzieciom dostępu do żłobków i przedszkoli, bo to kosztowałoby rocznie ok. 4 mld zł, a nie ma podobno z czego brać, sam zaś kandydat na prezydenta nie mówi, w jaki sposób znaleźć oszczędności, by te słuszne cele zrealizować. Na razie w warszawskich przedszkolach trwa losowanie



zawartość zablokowana

Autor: Janusz Szewczak


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





CYBERBEZPIECZEŃSTWO