fot.Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska

Aferę z frankiem ktoś nakręcał

Numer 1176 - 27.07.2015Gospodarka

Problem kredytów walutowych trzeba rozwiązać systemowo, bo wzrost kursu franka załamie gospodarkę. Nie ma jednak realnych negocjacji między bankami a kredytobiorcami. Winni są temu politycy, którzy nie uruchomili stołu negocjacyjnego – uważa prof. Mariusz Andrzejewski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, były wiceminister finansów.

Bankom nie spieszy się, by zasiąść do stołu negocjacyjnego, ale to politycy popełnili grzech, nie stwarzając warunków do rozmów. Tymczasem kredytów walutowych nie można bagatelizować, bo choć dzisiaj nie jest to jeszcze problem makroekonomiczny, to po wzroście kursu franka – co jest całkiem realne – takim właśnie się stanie. Liczba osób, które nie będą w stanie spłacać kredytów, gwałtownie wzrośnie, pogrążając gospodarkę. Ekonomiści, finansiści i politycy muszą więc szukać sposobu rozwiązania sytuacji. Przy stole negocjacyjnym należy bardzo rzetelnie policzyć koszty, jakie poniosą banki i kredytobiorcy po wprowadzeniu wypracowanych rozwiązań.
Zdaniem prof. Andrzejewskiego obecne propozycje zgłaszane przez sektor bankowy i przez Platformę Obywatelską nie rozwiązują problemu. Te ze strony banków można scharakteryzować na zasadzie „byleby coś zaproponować”, pomysły PO zaś ograniczają się do wąskiej grupy kredytobiorców.
Bardzo krytycznie odniósł się prof. Andrzejewski do słów prezesa Narodowego Banku Polskiego Marka Belki, który powiedział, że kredyty frankowe obecnie nie są problemem makroekonomicznym, ale społecznym, więc nie należy ich przewalutowywać. Według prof



zawartość zablokowana

Autor: Dorota Skrobisz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się