Temat Dnia
Kłamstwo wymyka się spod kontroli
Numer 113 - 23.01.2012 ▶ Temat Dnia
Wszyscy intuicyjnie czujemy, co się stało pod Smoleńskiem, tylko jeszcze nie mamy na to dowodów. Będę szczęśliwa, jeśli za swojego życia poznam prawdę. Do tego jednak muszą się zmienić władze w Rosji, ale przede wszystkim w Polsce. Z EWĄ BŁASIK, wdową po gen. Andrzeju Błasiku, rozmawia WOJCIECH MUCHA.
Jak Pani odebrała informację, że głosu Pani męża, śp. gen. Andrzeja Błasika, nie ma w stenogramach z końcowej fazy lotu Tu-154M?
Czuję się silniejsza, gdy prawda wychodzi na jaw. Głos mojego męża nie został zidentyfikowany. Ani w Rosji, ani w Polsce nie było żadnych jego przyjaciół, nikt nie byłby w stanie go rozpoznać. To, że tam był, wyszło śledczym „z kontekstu zdarzeń”. Być może któryś z wrogo nastawionych do mojego męża „pułkowników” usłyszał to, czego tak bardzo pragnął?
Jak Pani ocenia postawę mediów, które przez cały czas podawały nieprawdziwe informacje?
To jest coś więcej niż tylko zdziczenie obyczajów. To jest złamanie zasad etycznych, moralnych i ludzkich. Jest to porównywalne jedynie z tym, co robiono po katastrofie samolotu CASA pod Mirosławcem. Wtedy dziennikarze usiłowali dla sensacji wyciągać z kostnicy ciała zabitych, by je sfotografować. Teraz bezkarnie dyskredytują mojego męża, który nie może się bronić. Odbierają mu honor i autorytet jako dowódcy i człowiekowi. To jest hańba i porażka polskiego dziennikarstwa.
A jak może Pani skomentować postawę rządzących oraz prokuratury wojskowej w kontekście ostatnich wydarzeń?
Jasną postacią był płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. To on poinformował nas o ostatniej konferencji prokuratorów, na której podano informację o tym, że głosu mojego męża nie ma na nagraniach. To on przyjął mnie ze zrozumieniem. Widać było, że współczuje mi z powodu tej nagonki. Poza tym media i służby specjalne – wszyscy stoją po stronie rządu. Rządzącym ta sytuacja odpowiada, bo za wszelką cenę chcą zrzucić winę na mojego męża i pozostałych członków załogi Tu-154M. Polegli piloci nie mogą się bronić, więc są winni, a my, wdowy, mamy milczeć. Jesteśmy niepotrzebne. To są działania żywcem wzięte z Układu Warszawskiego.
Jesteśmy świadkami kolejnej fali dezinformacji. Czy nie boi się Pani, że ten spektakl może trwać dłużej? Co musi Pani zdaniem się stać, by sytuacja uległa zmianie?
Już dawno powinien się skończyć czas tych wszystkich „ekspertów” pokroju Edmunda Klicha. To człowiek mentalnie zawieszony w Układzie Warszawskim. Tych ludzi nie interesuje Polska. Będą dalej nam wmawiali swoje kłamstwa, bo są politycznie zaangażowani. Dopiero po katastrofie zobaczyłam, jak to funkcjonuje, jaki ten świat jest zakłamany. Ludzie muszą zacząć myśleć, a nie opierać się na wnioskach zmanipulowanych dziennikarzy, którzy zarabiają olbrzymie pieniądze za to, że wtłaczają kłamstwa w głowy polskiemu społeczeństwu. Dobrze, że są takie media jak „Gazeta Polska”, która broni prawdy.
Autor: Wojciech Mucha
Pozostało 51% treści.
W dzisiejszym wydaniu:
Oczyma wyobraźni widzę taki oto dyptyk historyczny. Część pierwsza: Wałęsa strajkujący. Byłby to dramat. Część druga: Wałęsa pałujący. To już co najmniej tragifarsa.
11 maja uruchomiliśmy usługę, dzięki której raz w tygodniu przez miesiąc można otrzymać SMS-em newsletter. Jednocześnie każdy zakup newslettera oznacza istotne wsparcie finansowe dla „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”. Chcesz wiedzieć, co się dzieje w Polsce i na świecie?
Ja wiem. Nie domyślam się, nie przypuszczam, tylko wiem. Wiem z całą pewnością, że to był z premedytacją zaplanowany zbiorowy mord.
To nie jest jakaś tam prehistoria. To nie działo się dawno temu. Żyją jeszcze ludzie odpowiedzialni za tamte zbrodnie. Niektórzy nawet nieźle sobie radzą.
LOURDES
Gdzieś na krańcu wielkiego świata
Pogardzanym przez światłych ludzi