fot. Czerniecki.net

Cuda pod Częstochową

numer 1616 - 05.01.2017Podróże

Posążek obmyto z prochu ziemi i przeniesiono do kościoła parafialnego. Wodą, która pozostała po obmyciu, Czeczkowie przetarli oczy i natychmiast odzyskali wzrok.

A co tak u was pięknie pachnie? – Kobieta nie mogła wyjść z podziwu. Miała już wyjść, ale ciekawość jej na to nie pozwalała. A przecież zrobiła już wszystko, co miała zrobić. Ugotowała obiad, posprzątała, pomogła w podstawowych czynnościach. Niewidoma rodzina była jej po stokroć wdzięczna. Dla kogoś, kto nagle traci wzrok, problemem staje się dosłownie wszystko. Kobieta zlitowała się więc nad sąsiadami. Choć nadal nie rozumiała, jak to możliwe, że wszyscy naraz stracili zdolność widzenia. Pytała ich zresztą już o to wielokrotnie. „Po prostu. Stało się. Zupełnie nagle” – słyszała w odpowiedzi od Jana Czeczka, rolnika, który do tej pory co dzień wyprawiał się w pole, by utrzymać rodzinę. Odkąd on sam i cała jego rodzina stracili wzrok, jest bezradny.

– Nie czujecie tego zapachu? Nigdy go u was nie doświadczyłam – powiedziała kobieta.

– Coś rzeczywiście pachnie. Ale nie wiem, co to… – Zgarbiony Jan Czeczek spokojnie siedział w kącie izby.

– Poczekajcie, pójdę sprawdzić.

Idąc za zapachem, kobieta trafiła na strych. Tam zobaczyła wielką drewnianą skrzynię. Niezwykły zapach dochodził z jej wnętrza. Po otwarciu wieka kobieta ujrzała stertę ubrań, pod którymi coś się świeciło. Gdy opróżniała skrzynię, blask stawał się coraz wyraźniejszy. Aż w końcu ją zobaczyła.

Maleńka kamienna figurka Matki Bożej z Dzieciątkiem. To od niej bił ten blask i dochodziła niezwykła woń, która momentalnie wypełniła całe pomieszczenie.

Przyciśnięty do muru pan Jan musiał się wreszcie przyznać.

– Tak, schowałem ją



zawartość zablokowana

Autor: Stefan Czerniecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się