Został tylko beton. I „kamieni kupa”

numer 1620 - 11.01.2017Publicystyka

Alarmowanie, że Unia Europejska w ramach sankcji odbierze nam dotacje, to strachy na Lachy. Z funduszy UE czerpią bowiem pełną garścią działające u nas zagraniczne koncerny. Największe kontrakty inwestycyjne też zdobywają zagraniczne przedsiębiorstwa.

Media krytycznie nastawione do obecnej władzy alarmują: mające być motorem napędowym planu Morawieckiego fundusze unijne stanowią problem dla rządu. Zdaniem dziennikarzy nie radzi on sobie z ich wydawaniem. W tle pojawiają się komentarze, że kiedy zabrakło Elżbiety Bieńkowskiej, to „w Polsce wszystko się z funduszami posypało”. Z tego powodu spada też ponoć nasze tempo rozwoju gospodarczego. „Gminy przestały inwestować” – krzyczy tytuł w jednej z gazet. A w domyśle: to na złość rządowi i Kaczyńskiemu, bo w samorządach dominuje Platforma Obywatelska. Sprawdziliśmy, czy rzeczywiście tak jest.

Plan wykonaliśmy

Jak wynika z danych Ministerstwa Rozwoju, zainteresowanie funduszami unijnymi jest ciągle ogromne. Od uruchomienia programów do 26 grudnia 2016 r. złożono aż 39 475 wniosków o dofinansowanie projektów na całkowitą kwotę 244,3 mld zł.

W Programie Infrastruktura i Środowisko 2014–2020 – największym w całej UE programie operacyjnym – podpisano już umowy dla 330 projektów, z tego aż 308 w 2016 r. na kwotę prawie 30 mld zł. – Jeszcze na początku ubiegłego roku, w rządowym planie zwiększenia efektywności i przyspieszenia wdrażania funduszy unijnych, zakładaliśmy, że na koniec 2016 r. będziemy mieli w umowach 16,5 mld zł. Plan wykonaliśmy więc z niemal dwukrotną nadwyżką  – ocenił wiceminister rozwoju Witold Słowik. 

– Absolutnie nie musimy rwać włosów z głowy, ponieważ kontraktacja środków unijnych przebiega u nas bardzo sprawnie, a zainteresowanie niektórymi obszarami jest większe niż w latach poprzednich – zapewnia Beata Goleśna z Wydziału Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach. Warto dodać, że Regionalny Program Województwa Śląskiego należy do największych w kraju, jest czwartym co do wielkości wśród programów realizowanych w Polsce. – Zainteresowanie dotacjami na rozwój informatyki i nowoczesnych technologii, na których to dziedzinach Polsce obecnie najbardziej zależy, jest tak duże, że już mam drugi nabór – dodaje Goleśna.

Pomysłowi przybysze

Niestety, zagraniczne firmy nadal są w tej dziedzinie bardziej pomysłowe niż nasze. Rząd szukał co prawda rozwiązań, by z unijnego budżetu na lata 2014–2020 na większą skalę mogły korzystać mniejsze, rodzime firmy, na razie jednak żadne regulacje nie preferują polskich instytucji. Nadal o tę pomoc mogą więc się starać zagraniczne przedsiębiorstwa mające siedzibę w Europie. – Warunek jest jeden: projekt musi wspierać ten obszar, dla którego przeznaczone są środki – wyjaśnia dyrektor Beata Goleśna.

W poprzednich latach wiele było w tej sprawie kontrowersji i dyskusji. Problemem właściwego korzystania z funduszy unijnych w Polsce zainteresowała się nawet Komisja Europejska. Jako pierwsza w Polsce napisała o tym „Gazeta Polska Codziennie”, podkreślając, że Komisja domaga się wyjaśnień od  rządu PO-PSL ws. przyznawania unijnych środków z Europejskiego Funduszu Społecznego międzynarodowym korporacjom, takim jak ING, Unilever i Philips. Według holenderskiej gazety „Trouw” co najmniej połowa wypłaconych grantów o wartości 300 mln euro trafiła na szkolenia w wielkich koncernach. A przecież środki z EFS nie temu miały służyć, lecz powinny wspierać zatrudnienie w biedniejszych regionach i trafiać np. do małych i średnich przedsiębiorstw



zawartość zablokowana

Autor: Mariusz Andrzej Urbanke


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





CYBERBEZPIECZEŃSTWO