Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Szef Amber Gold zarobił na „gapiostwach” prokuratorów

numer 1620 - 11.01.2017Polska

AFERA Komisja śledcza Amber Gold ujawniła kolejne zaniedbania prokuratorów zajmujących się jedną z największych afer ostatnich lat. Tym razem chodzi o Bogusława Michalskiego z Prokuratury Generalnej. Przyznał on, że śledczy nie zajęli się informacją o niezapłaceniu przez Marcina P. 22 mln zł podatku dochodowego.

Kiedy Marcin P., szef spółki Amber Gold, naciągał swoich klientów na miliony złotych, sprawą zajmowała się Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz. Śledczy pozwolili na to, by Marcin P. nie zapłacił 22 mln zł podatku dochodowego. Co ciekawe, z uzasadnienia gdańskiej prokuratury wynika, że oszustwo podatkowe na tak gigantyczną kwotę nie stanowiło „naruszenia interesu prywatnego i publicznego”.

Wczoraj komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała m.in. Bogusława Michalskiego, byłego dyrektora departamentu postępowania przygotowawczego w Prokuraturze Generalnej. Ustalono, że Michalski nie zareagował na pismo dotyczące niezapłacenia przez Marcina P. 22 mln zł podatku dochodowego. – Nie kiwnęliście nawet palcem w tej sprawie, przez co szef Amber Gold nie poniósł wówczas żadnych konsekwencji. Nadzór Prokuratury Generalnej nad podległymi jej jednostkami był fikcją – powiedziała podczas przesłuchania Małgorzata Wassermann, przewodnicząca komisji. – Nie zwróciliśmy na to uwagi – próbował tłumaczyć się Bogusław Michalski. – A gdyby prokurator napisał: „Ala ma kota”, to też byście nie zwrócili uwagi? To uzasadnienie to nie tylko zerowa wiedza, ale także bezczelność. Moim zdaniem ktoś, kto wystosował to pismo, miał świadomość, że i tak nikt nigdy tego nie skontroluje – kontrowała Wassermann.

Okazało się również, że Michalski nie przekazał pisma Andrzejowi Seremetowi, ówczesnemu prokuratorowi generalnemu. – Nie chciałem mu zawracać głowy – stwierdził. Następnie sam przyznał, że Seremet nie był zadowolony z działań gdańskiej prokuratury ws. Amber Gold.

Do Andrzeja Seremeta miało nie dotrzeć również pismo Andrzeja Jakubiaka, ówczesnego przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, z listopada 2011 r. Dokument zawierał krytyczne uwagi na temat postępowania ws. Amber Gold, prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową Gdańsk-Wrzeszcz. – Nie jestem w stanie wyjaśnić, dlaczego pisma KNF-u nie otrzymał prokurator Seremet. Ktoś z biura prokuratora się zagapił – podsumował. Wczoraj posłowie przesłuchali również Alinę Miłosz-Kloczkowską, byłą wiceprezes Sądu Okręgowego w Gdańsku.

 



Autor: Klaudia Dadura