fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

Trzy dary Belzebuba

numer 1620 - 11.01.2017Polska

OPOZYCJA Belzebub może udawać króla zmierzającego do betlejemskiej stajenki, bankier od Balcerowicza ulicznego trybuna, informatyk z PZPN-u walczącego o wolność hipisa z kucykiem, a organizator przestępczej akcji „Widelec” obrońcę praw człowieka. Tyle że tak wielka ilość kłamstw powoduje, iż w końcu widowiskowo się posypie.

Podbarwianie przekazu jest w polityce rzeczą normalną. Można od biedy przeciętnego ekonomistę lansować na wybitnego. Umiarkowanie sprawnego pisarza na mistrza pióra. Buntownika mającego w protestowaniu własny interes, ale zaprawionego w ulicznych i strajkowych bojach, na ideowego rewolucjonistę z ogniem w oczach. Wszystko to już w polityce było i nie jest niczym specjalnie zaskakującym.

Nie można przebierać się natomiast na dłuższą metę za własne przeciwieństwo. Parafrazując posła Myrchę z PO, Belzebubowi idącemu z darami do stajenki betlejemskiej w końcu zacznie się dymić z czachy, bo taka jest jego natura.

A to właśnie zrobił KOD, przebierając „złote dzieci” III RP za ulicznych buntowników. Jeśli w roli trybuna ludowego obsadzamy posłankę Joannę Scheuring-Wielgus, menedżerkę kultury zajmującą się rozdawaniem pieniędzy artystom, i wciskamy jej do ręki flagę narodową, mocno ryzykujemy, że nie będzie umiała jej trzymać, a do tego wzniesie okrzyk: „Dość dyktatury kobiet”.

Skąd wzięła się afera z wyjazdem lidera Nowoczesnej na Maderę w czasie „okupacji” sali sejmowej? Ona musiała się wcześniej czy później wydarzyć, bo kazano mu udawać przeciwieństwo samego siebie



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Lisiewicz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się