fot. Czerniecki.net

Najbardziej litewskie z litewskich

numer 1652 - 17.02.2017Historia

Gdy po zajęciu Wilna przez polskie wojska w 1920 r. Litwini musieli przenieść stolicę kraju, Kowno zamieszkiwało ledwie 90 tys. ludzi.

Dziś mieszkańców miasta, w znacznej większości rdzennych Litwinów, jest prawie cztery razy więcej.

O ile Niemen na odcinku za Jeziorem Kowieńskim nie jest już zanadto krętą rzeką, o tyle tutaj zawija aż miło. We wschodniej części miasta przybiera postać charakterystycznej eski, jakby nie mogąc się zdecydować, którędy popłynąć dalej – czy na północ, czy może jednak na południe. Wreszcie kompromisowo wybiera zachód i płynie w kierunku Zalewu Kurońskiego. To swoiste niezdecydowanie Niemna sprawia, że i Kowno co rusz ma inną twarz. Inaczej jawi się jego południowo-zachodnia część skąpana w blasku wschodzącego słońca i obserwowana z północno-wschodniego brzegu, a jeszcze inaczej wschodnia, gdy podziwiając ją z brzegu zachodniego, widzimy zabudowania odbijające się w mieniących się zachodzącym słońcem wodach Niemna. Oglądanie Kowna można by w praktyce sprowadzić właśnie do nieustannego przechodzenia z lewej strony rzeki na prawą i z powrotem. I zapewne wcale by nam się to nie znudziło.

Kauno Rotušė – po naszemu kowieński ratusz miejski – to największy i chyba najpiękniejszy zarazem ratusz na całej Litwie, który znajduje się w samym centrum miasta. Mieszkańcy nazywają go „Białym Łabędziem”. A to ze względu na stanowiącą o jego atrakcyjności charakterystyczną 53-metrową białą wieżę. Do wnętrza ratusza raczej dziś nie wejdziemy. Tabliczka przed wejściem jasno informuje, że budynek służy obecnie jako pałac ślubów. Warto za to wejść do podziemi. Tutaj bowiem zorganizowano ciekawe Muzeum Ceramiki.

Biel ratusza nie jest jednak kolorem dominującym na kowieńskiej Starówce. Uroku temu miejscu dodają odrestaurowane kamieniczki z czerwonej cegły. W rogu staromiejskiego rynku widać kościół. To katedra św. Piotra i Pawła, największa gotycka budowla na Litwie.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ta przytłaczająca pustka na ulicach. Zarówno bowiem na rynku, jak i na ulicach miasta nie spotykam praktycznie żadnego przechodnia



zawartość zablokowana

Autor: Stefan Czerniecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się