Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Zarabiają 13 tys., chcą jeszcze więcej

numer 1652 - 17.02.2017Polska

Część związkowców z Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze chce 8-proc. podwyżki wynagrodzenia, mimo że średnia pensja w firmie wynosi ponad 9 tys. zł. – W tym roku planujemy przeznaczenie 5 mln zł na podwyżki, ale nie objęłyby one wszystkich pracowników. Niektórzy z nich zarabiają prawie 13 tys. zł, a zajmują się np. sprzedażą biletów. Są i tacy, którzy otrzymują 2 tys. zł – mówi nam Mariusz Szpikowski, dyrektor PPL‑u.

W Portach Lotniczych w poniedziałek rozpoczęło się referendum strajkowe. Związkowcy domagają się m.in. gwarancji płac do 2022 r. oraz podwyższenia wynagrodzenia o 8 proc., pomimo że średnia pensja w PPL‑u wynosi obecnie 9,2 tys. zł. Do tej pory pod referendum podpisali się przedstawiciele: Związku Zawodowego Pracowników Lotnictwa Cywilnego, NSZZ „Solidarność ‘80” oraz Związku Zawodowego Pracowników Portu Lotniczego Warszawa-Okęcie. To trzy z siedmiu funkcjonujących w tym przedsiębiorstwie organizacji związkowych. Referendum strajkowe potrwa do 10 marca.

– O tym, czy taki protest w ogóle się odbędzie, musi zadecydować co najmniej połowa załogi. Jednak Solidarność nie jest stroną konfliktu i nie bierze udziału w tym referendum. Nam chodzi o to, aby doprowadzić do porozumienia między pracodawcą a wszystkimi związkami działającymi w PPL‑u. Według mnie, protest nie jest najlepszą formą rozwiązywania problemów – mówi w rozmowie z „Codzienną” Marian Górecki, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w PPL‑u. – Uważam, że jeżeli chodzi o wzrost wynagrodzeń, to pensję należałoby podnieść osobom najmniej zarabiającym. Trzeba byłoby również uregulować kwestię znacznych rozbieżności w zarobkach. Czasami różnica w pensji pracowników, którzy mają taki sam zakres obowiązków oraz bardzo podobne kompetencje, wynosi do kilku tysięcy złotych. Wspomniane dysproporcje dotyczą zwłaszcza ludzi młodych, pracujących jako główni specjaliści na różnych stanowiskach w Portach Lotniczych – dodaje Górecki.

Podobnego zdania jest Mariusz Szpikowski, dyrektor Polskich Portów Lotniczych. – Postulaty trzech związków, z którymi obecnie jesteśmy w sporze, wydają się absurdalne. W 2016 r. wypłaciliśmy bowiem w sumie 24 mln zł nagród dla 1,2 tys. pracowników. W tym roku natomiast planujemy przeznaczenie 5 mln zł na podwyżki. Ale nie dotyczyłyby one wszystkich osób. Dlaczego z tej samej puli podwyżek mam wypłacać wyższe wynagrodzenia dla pracowników gospodarczych lub tych z biura sprzedaży biletów zarabiających 13 tys. zł? Tymczasem ludzie zatrudnieni w Straży Ochrony Lotniska otrzymują ponad sześciokrotnie mniejszą pensję – twierdzi Szpikowski.

Dyrektor PPL‑u zapewnia także, że nie zamierza nikomu obniżać pensji. – Ci, którzy mają zbyt wysokie zarobki, jak na funkcję, którą pełnią, będą przechodzili dodatkowe szkolenia. Chcemy, aby ich kompetencje były kompatybilne z progiem wynagrodzeń – dodaje Szpikowski. Nie zgadza się również z postulatem części związków, dotyczącym gwarancji płac. – To jest niepotrzebne, ponieważ my nie zamierzamy nikogo zwalniać. Wręcz przeciwnie. Musimy zatrudnić ok. 127 nowych pracowników. Optującym za strajkiem chodzi o bronienie tylko swoich interesów – stwierdził Mariusz Szpikowski.

Innym postulatem zgłoszonym przez Związek Zawodowy Pracowników Lotnictwa Cywilnego, NSZZ „Solidarność ‘80” oraz Związek Zawodowy Pracowników Portu Lotniczego Warszawa Okęcie jest powrót do gwarancji 36-krotności odpraw dla zwalnianych pracowników. Taki zapis krytykowała w 2014 r. Najwyższa Izba Kontroli. „Konieczność restrukturyzacji wynikała z prognozowanego pogarszania się wyników finansowych przedsiębiorstwa oraz przerostu kosztów osobowych” – czytamy w raporcie NIK‑u.



Autor: Klaudia Dadura




CYBERBEZPIECZEŃSTWO