fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Coraz więcej złodziei w togach

numer 1652 - 17.02.2017Polska

AFERA Gdy we Wrocławiu wpadł Robert W., dominowało zdumienie, że sędzia okazał się złodziejem. Skala problemu może jednak być znacznie większa. Wyszło bowiem na jaw, że dwójka jego kolegów po fachu (ze Szczecina i Łodzi) już wcześniej dokonywała kradzieży, jednak skandali tych nie ujawniono. Dopiero po wielu miesiącach zapadły decyzje dyscyplinarne. Środowisko sędziowskie już znalazło wymówkę.

O aferze z udziałem sędziego Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu już informowaliśmy – Robert W. został schwytany przez ochronę, gdy bez płacenia wynosił z marketu sprzęt elektroniczny wart niemal 2,5 tys. zł. Prawnika odsunięto od orzekania, prokuratura wszczęła śledztwo, ruszyło postępowanie dyscyplinarne. Wówczas można było sądzić, że to bulwersująca, ale incydentalna sytuacja. Wydarzenia ostatnich dni jednak temu przeczą.

Najpierw okazało się, że kradła również Ewa W., żona sędziego. W Szczecinie natomiast na gorącym uczynku przyłapano Pawła M., który orzekał w głośnych sprawach karnych. Prawnik włożył do kieszeni element wiertarki kosztujący 95 zł. Z kolei wczoraj ujawniono, że w Łodzi wpadła sędzia w stanie spoczynku Katarzyna K.-H. Jej spodobały się... spodnie.

Dwa ostatnie skandale bulwersują nie tylko dlatego, że to sędziowie są sprawcami. Jest jeszcze jeden powód oburzenia: opieszałość wobec nich wymiaru sprawiedliwości. Paweł M



zawartość zablokowana

Autor: Grzegorz Broński


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





CYBERBEZPIECZEŃSTWO