fot. Czerniecki.net

Podzieleni

numer 1664 - 03.03.2017Podróże

Jest w naszym kraju taki zakątek. Niestety – obecnie sztucznie podzielony na pół. Z jedną częścią wyludnioną. I z drugą, odseparowaną – jeszcze jakoś się trzymającą. Zakątek położony daleko na południowym wschodzie Polski. Na naszym rodzimym „Dzikim Zachodzie”.

Kiedyś było tu głośno. Gwarno. Kobiety rozmawiały o tegorocznych zbiorach. Z warsztatów dochodził odgłos wykuwanego żelaza. Gdzieniegdzie szczekały psy. Skrzypiały nienaoliwione zawiasy zagrodowych bram. Z komina unosił się dym. A żuraw pobliskiej studni co rusz wędrował to w górę, to w dół. Słowem: toczyło się życie. Dziś słychać tylko wiatr. Czasem po schowanych w pokrzywach pradawnych murach przebiegnie salamandra. Spadnie z drzewa patyk. Rozpryska się upadająca kropla deszczu. Dziś to jedyne dźwięki w tym miejscu.

Nieco inaczej jest po drugiej stronie doliny. Niby niedaleko. Ot, może cztery kilometry stąd w linii prostej. Na przeciwległym wzgórzu. Tym, od którego odgradza nas w tej chwili wąska nitka kolei. Tej samej, po której raz na kilka godzin przemknie ukraiński pociąg. Nie trzeba nawet specjalnie się wysilać ani wyostrzać wzroku, aby zobaczyć po drugiej stronie sylwetki ludzi krzątających się pośród wiejskich gospodarstw. Aby usłyszeć warkot traktora. Echo ujadania kundla. Tam jakby czas się zatrzymał. Wszystko tam zostało po staremu. Tutaj niestety nie.

Kiedyś oba te miejsca tworzyły jedną osadę. Nazywano ją Siankami. Miejscowość dalekich Bieszczadów. Leżąca w samym sercu lasu. Nad źródłami Sanu. Wieś przepołowiona doliną. Wieś stanowiąca przed laty zwartą całość. Tak się złożyło, że historii nie bardzo po drodze było z tą jednością. Z tą jej zwartą całością. Słowo „podział” nabiera bowiem w dziejach Sianek wyjątkowego znaczenia.

Te dwa wzgórza, na których rozlokowana była wioska, stały się z czasem areną kolejnych wojskowych podziałów i politycznych dysput. Kartą przetargową dyplomacji. Po raz pierwszy podczas II wojny światowej. Sianki, podobnie jak wiele innych wiosek doliny górnego Sanu, zostały po raz pierwszy przepołowione. Granicę poprowadzono wzdłuż doliny rozdzielającej oba wzgórza. Sowieci wysiedlili prawobrzeżną część osady w rejon Kostopola na Wołyniu. Mieszkańcy wrócili jednak do swoich domów już po dwóch latach, w 1941 r., gdy na arenę działań wojennych wkroczyli Niemcy



zawartość zablokowana

Autor: Stefan Czerniecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się