​Czy będziemy w G20?

numer 1677 - 18.03.2017Gospodarka

MAKROEKONOMIA Grupa G20 to jedna z kilku może najbardziej wpływowych nieformalnych konstrukcji politycznych, które w założeniu mają kreować sytuację gospodarczą świata.

Formalnie tworzy ją 20 podmiotów, 19 z nich to państwa, a dwudziestym podmiotem jest Unia Europejska. Co ważne, wśród 19 państw grupy są cztery kraje należące do Unii (Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Włochy), co oczywiście jest pewnego rodzaju powieleniem obecności samej Unii w tym politycznym gremium.

G20 obejmuje te kraje, których wpływ na gospodarkę światową jest ogromny. Z perspektywy światowego PKB 19 krajów plus Unia to prawdziwy lider. Łączne PKB całej dwudziestki liczone nominalnie obejmuje ponad 80 proc. światowego PKB. Także pod względem ludności, z racji przynależności Chin oraz Indii, wskaźnik udziału w globalnej populacji jest również bardzo wysoki, bo wynosi ok. 60 proc. Te dane pokazują, że przynajmniej statystycznie G20 jest gospodarczo bardziej wydajna, niż wynosi średnia światowa. Jednak różnice między poszczególnymi krajami Grupy są bardzo duże, rzadko spotykane w strukturach tego typu.

Kontynentalne zróżnicowanie

O ile w wypadku naszego kontynentu członkowie tego gremium to rzeczywiście bogate kraje o wysokiej stopie życiowej, o tyle w wypadku pozostałych ta reguła nie jest już tak oczywista. Europę w tej grupie reprezentuje pięć państw. Cztery z nich – Niemcy, Włochy, Francja, Wielka Brytania – to gospodarczy liderzy kontynentu, przynajmniej w ujęciu globalnym, bo ostatnie lata to wyraźne osłabienie dynamiki rozwoju w każdym z tych krajów, a szczególnie we Włoszech i Francji. W tej „europejskiej” grupie nie ma jednak ani jednego kraju ze środkowej czy północnej Europy. Piąty kraj z naszego kontynentu w grupie G20 to Rosja, która znajduje się w tym gronie przede wszystkim z racji mocnej pozycji politycznej.

Azję reprezentuje aż siedem krajów. I rzeczywiście to globalni liderzy kontynentu. Żaden jednak – z wyjątkiem Japonii i Korei – nie zalicza się do krajów wysoko rozwiniętych. Obecność Arabii Saudyjskiej jest zapewne „ukłonem” bogatego Zachodu wobec naftowego potentata, bo poza tym kraj Saudów nie odgrywa wielkiej roli. Niewiele mniejszą gospodarkę ma przecież Iran, a politycznie ma chyba większe znaczenie, jednak obecność Teheranu byłaby raczej nie do zaakceptowania przez USA.

Z Ameryki Północnej grupę G20 reprezentuje praktycznie cały kontynent. Zalicza się do niej również Meksyk, co może budzić zdziwienie, ale to zapewne także ukłon w stosunku do hiszpańskojęzycznej części globu.

Amerykę Południową reprezentują dwa kraje, Brazylia i Argentyna. Jednak Argentyna z perspektywy ekonomicznej nie bardzo tu pasuje. Gdy powstawała grupa G20, kraj miał PKB wyższy od polskiego. Proporcja 280 mld dol. (ujęcie nominalne) do 168 mld wiele znaczyła. Jednak zaledwie pięć lat później, gdy Polska była już w Unii, a kraj znad La Platy powoli wychodził z wielkiego kryzysu, te proporcje się zmieniły.

Zmiany w ciągu dwudziestu lat

W 1999 r., gdy Grupa powstawała, a w jej ramach spotykali się jedynie ministrowie finansów (głowy państw zaczęły się spotykać w 2008 r., gdy w Waszyngtonie George W. Bush był gospodarzem pierwszego spot­kania), sytuacja ekonomiczna była zupełnie odmienna. Rosja tkwiła w wielkiej zapaści, a pozycja USA i Europy w światowych rankingach była dominująca. Oczywiście w 1999 r. liderowały tak jak i obecnie Stany Zjednoczone. Chiny jednak były dopiero u progu rozwoju, a ich gospodarka generowała jedynie 7 proc. całej gospodarki G20 (z pominięciem Unii Europejskiej, czyli de facto G19). Kolejne lata to przede wszystkim globalny sukces azjatyckiego mocarstwa…



Autor: Rafał Grodowski




CYBERBEZPIECZEŃSTWO