materialy propagandowe IS

Dzieci przelewają krew na froncie

numer 1677 - 18.03.2017Świat

Wojny oraz epidemie powodują, że tysiące dzieci tracą rodziców i stają się łatwym celem dla przestępców. Ci z kolei cenią sobie nieletnich, którzy nie mają dokąd uciec, nie znają uczucia strachu i w dodatku nie trzeba im płacić. Tania i relatywnie łatwa w obsłudze broń sprawia, że lokalni watażkowie niewielkim kosztem mogą stworzyć swoje prywatne dziecięce oddziały wojskowe.

Dzieci biorące udział w konfliktach zbrojnych nie są zjawiskiem nowym. Już podczas wojny napoleońskiej oraz wojny secesyjnej nieletni byli zaciągani do oddziałów młodzików. W czasie II wojny światowej członkowie nazistowskiej organizacji młodzieżowej Hitlerjugend uczestniczyli m.in. w obronie Berlina, a podczas wojny iracko-irańskiej z powodu olbrzymich strat teokratyczny irański rząd ajatollaha Chomeiniego zdecydował się wysłać tysiące dzieci do walki z wojskami Saddama Husajna. Nieletni od zawsze pełnili na froncie zróżnicowane funkcje – sprawdzali się w roli posłańców, szpiegów, strażników, majtków okrętowych czy służących, a dziewczynki nierzadko były wykorzystywane seksualnie. Bardzo często dzieci walczyły również ramię w ramię z dorosłymi, a niektóre były zatrudniane do oczyszczania pól minowych. Mimo to dopiero od lat 90. ubiegłego wieku i wybuchu licznych wojen domowych na świecie można mówić o masowym wykorzystywaniu nieletnich w konfliktach zbrojnych.

Wykorzystywani jako mięso armatnie

Tak duża liczba dzieci-żołnierzy biorących udział we współczesnych konfliktach zbrojnych wynika z tego, że wojskowym łatwiej jest kontrolować i indoktrynować młode osoby podatne na manipulacje – wyjaśnia w rozmowie z „Codzienną” Jo Becker z organizacji Human ­Rights Watch (HRW). – Łatwiej jest zastąpić nieletnich niż zawodowych żołnierzy, dlatego dzieci często wykorzystywane są jako mięso armatnie – mówi ekspertka.

Jak wskazuje raport amerykańskiej Rady Stosunków Międzynarodowych, równie częstą przyczyną zaciągania nieletnich do walki jest ich trudna sytuacja rodzinna. Krwawe wojny oraz epidemie powodują, że wiele dzieci i nastolatków zostaje sierotami, które nie mogą liczyć na pomoc ze strony państwa, automatycznie stając się łatwym celem dla bojowników i przestępców. Ci z kolei cenią sobie nieletnich, którzy nie mają dokąd uciec, nie znają uczucia strachu i którym w dodatku nie trzeba płacić. Tania i relatywnie łatwa w obsłudze broń sprawia, że lokalni watażkowie niewielkim nakładem pieniędzy mogą utworzyć swoje prywatne oddziały bojowe złożone z dzieci.

Większość walczących nieletnich jest wcielana do bojówek siłą. Zdarzają się jednak takie wypadki, w których młodzi ludzie z własnej woli związują się z militarnymi organizacjami, upatrując w nich możliwości podniesienia swojego statusu społecznego czy też szybkiego przypływu gotówki. Innymi motywami pchającymi nieletnich w ramiona terrorystów jest chęć zemsty na swoich katach lub przetrwania w ogarniętym wojną kraju. – Ze zjawiskiem dzieci-żołnierzy najczęściej stykamy się w krajach słabych i upadłych. Tam, gdzie nie ma państwa, a system edukacyjny nie funkcjonuje. Czasami jedyną alternatywą dla dzieci jest dołączenie do zbrojnych band – zauważa Jo Becker.

„Kalifat Jugend”

Tzw. Państwo Islamskie (IS) rekrutuje dzieci, którym następnie zleca nagrywanie egzekucji jeńców IS lub kręcenie filmów propagandowych. Jedynie 3 proc. nieletnich żołnierzy bierze udział w atakach na cywilów, podczas gdy 63 proc. angażuje się w zamachy na obiekty wojskowe. Poza walką zbrojną i przeprowadzaniem samobójczych ataków nieletni są zmuszani do noszenia amunicji, oddawania krwi, a pojmane dziewczynki (głównie jazydki, chrześcijanki i szyitki) są wykorzystywane seksualnie. W ubiegłym roku instytut Combating Terrorism Center przy amerykańskiej Wojskowej Akademii West Point opublikował raport, z którego wynika, że IS werbuje coraz więcej młodych bojowników. Obecnie w szeregach islamskich ekstremistów działa ok. 1500 nieletnich, głównie z Syrii oraz z Iraku



zawartość zablokowana

Autor: Paweł Kryszczak, Joanna Kowalkowska


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się