Tajemnice willi Jasny Dom

numer 1678 - 20.03.2017Wywiad

WYWIAD Z MARLENĄ PIEKARSKĄ, prezesem Fundacji Willa Jasny Dom, rozmawia JAROSŁAW WRÓBLEWSKI



Od lutego do października 1945 r. budynek przy ul. Świerszcza 2 w Warszawie był siedzibą i katownią Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego. W jego piwnicach urządzono cele więzienne, a na wyższych kondygnacjach znajdowały się pokoje przesłuchań i biura. W tym okresie funkcjonowania aresztu bestialskiemu traktowaniu poddano tu ponad tysiąc kobiet i mężczyzn, w tym żołnierzy Armii Krajowej.

Willa Jasny Dom to szczególne miejsce w Pani życiu?

Tak, „Jasna” to dla mnie miejsce szczególne, zarówno w wymiarze rodzinnym, jak i historycznym. Kupił ją mój pradziadek Józef Kasperkiewicz, który był przedwojennym rejentem. Niestety, 29 stycznia 1945 r. z rozkazu komendanta wojennego miasta Włochy mjr. Puszkowa został wraz z rodziną zmuszony do opuszczenia domu, by nigdy już do niego nie powrócić.

Udało się odzyskać dom?

Budynek wrócił do rąk prawowitych właścicieli dopiero w 1992 r., ale jedynie symbolicznie, gdyż wciąż nie mieliśmy dostępu do żadnego lokalu czy pomieszczenia. Dom w całości zamieszkany był przez lokatorów kwaterunkowych. Pod koniec 1999 r. udało się nam odzyskać jedno z mieszkań i zaczęliśmy częściej bywać w Warszawie, szczególnie ze względu na obowiązki administracyjne.

Kiedy uświadomiła sobie Pani,

że to szczególne miejsce?

11 listopada 2000 r. przyjechaliśmy rodzinnie na obchody Święta Niepodległości. W tamtym czasie lokale ogrzewać można było tylko za pomocą pieców kaflowych i jedyna zaprzyjaźniona z nami lokatorka – nieżyjąca już pani Krystyna Zubowicz – zaoferowała, że użyczy nam węgla, bo przerobiła swój piec na grzałki elektryczne i opał nie był jej już potrzebny. Zeszłyśmy do piwnicy pani Krysi i mimo wątłego światła zobaczyłyśmy wyryty na ścianie napis „Bóg, Honor i Ojczyzna”, kilka nazwisk i sentencji, kalendarze kreskowe oraz znak Polski Walczącej. Mama powiadomiła o tym pracowników Instytutu Pamięci Narodowej i już kilka tygodni później doszło do wizji lokalnej, podczas której ponura przeszłość willi Jasny Dom została potwierdzona – choć

szczerze mówiąc, wtedy nie do końca zrozumiałam ogrom dramatu, nie dotarł on do mnie.

Na czym on polegał?

Fakty przekazywane nam przez historyków Instytutu Pamięci Narodowej, że mieścił się tutaj areszt, tortury, ponad tysiąc więźniów – to wszystko mieszało się ze wspomnieniami nieżyjącej już wtedy babci Ireny: „Pamiętajcie, z naszego domu wyrzucili nas Sowieci”. Kilkanaście lat uczyłam się tego miejsca. Oswajałam je sobie. Dziś jestem świadoma tragedii, jaka rozegrała się w „Jasnej”, i dumna, że przypadło mi walczyć o jej godne upamiętnienie.

Jakie znaczenie ma willa Jasny Dom w polskiej historii? Co się

w niej działo?

To świadectwo tragicznej powojennej historii Polski. Jego znaczenie jest ogromne, a unikatowość podkreśla to, że obecnie piwnice willi Jasny Dom są jedynym miejscem, w którym można oglądać inskrypcje wyryte przez więźniów. Zwiedzając je, można niemalże dotknąć historii. Od lutego do października 1945 r. budynek przy ul. Świerszcza 2 w Warszawie był siedzibą i katownią Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego. W jego piwnicach urządzono cele więzienne, a na wyższych kondygnacjach znajdowały się pokoje przesłuchań i biura



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





CYBERBEZPIECZEŃSTWO