Raj podatkowy nad Wisłą

numer 1678 - 20.03.2017Publicystyka

W 2015 r. połowa działających w Polsce spółek zagranicznych nie zapłaciła podatku dochodowego, a udział podatku korporacyjnego w PKB naszego kraju był najniższy w regionie. Korporacje urządziły sobie nad Wisłą raj podatkowy.

Jednym z podstawowych atrybutów państwa jest faktyczna możliwość ściągania podatków. Analogicznie atrybutem państwa teoretycznego jest tylko teoretyczna możliwość ściągania podatków. Oczywiście nie oznacza to, że państwo teoretyczne w ogóle nie ma żadnych wpływów. Po prostu zamiast ściągać je solidarnie ze wszystkich w sprawiedliwych proporcjach, ściąga je głównie z tych, którzy się nie postawią albo nie mają gdzie uciec ze swoimi dochodami. A na resztę patrzy przez palce.

Na fiskalizmie państwa teoretycznego cierpi więc rodzima społeczność, a w szczególności grupy najsłabsze, które najsilniej dostają po głowie. Za to zamożni i wpływowi oraz podatnicy z zagranicy czują się jak ryby w wodzie. Po pierwsze, wiedzą, że wykiwać włodarzy państwa teoretycznego to żadna wielka sztuka, wystarczy zaledwie nieco wysiłku i przebiegłości. Po drugie, mają pewność, że nikt też ich nie będzie specjalnie za to ścigał – po co, skoro są zastępy maluczkich, którym można przywalić dodatkowymi daninami w taki sposób, że nawet się nie zorientują. Na przykład podnosząc VAT, którego płacenia nikt bezpośrednio nie odczuwa, bo jest zawarty w cenie.

Swoją fiskalną nieudolność włodarze państwa teoretycznego często ubierają w szatki probiznesowe. Otóż to dlatego są tacy łaskawi dla wielkich koncernów, ponieważ chcą przyciągnąć inwestycje zagraniczne. Faktycznie, gdy państwo teoretyczne zapewni pewien podstawowy poziom przestrzegania prawa, to z inwestycjami zagranicznymi nie jest źle. Skoro rada plemienna oficjalnie mówi, że można wyzyskiwać tanich tubylców, jeszcze w dodatku niemal nic za to nie płacąc do ich wspólnej kasy, to w zasadzie czemu nie?

Środkowoeuropejskie eldorado

Na razie za wcześnie jest przewidywać, czy etatystyczny zwrot obecnej ekipy rządzącej pozwoli nam wydostać się z kolein państwa teoretycznego. Są na to szanse, ale nie opublikowano jeszcze wystarczająco dużo twardych danych.

Mamy za to pewność, że do 2015 r. żyliśmy na terytorium zarządzanym przez państwo teoretyczne. Dwa świeże raporty – „Uciekające podatki” kilku środkowoeuropejskich think tanków oraz „Działalność gospodarcza podmiotów z kapitałem zagranicznym w 2015 r.” autorstwa GUS‑u – obfitują w dowody na to, że w zakresie ściągalności podatków w ostatnim roku rządów PO instytucje publiczne niemal idealnie wpisywały się w wyżej opisany model. Grzecznie zgadzały się na to, żeby korporacje zrobiły sobie nad Wisłą raj podatkowy, a rekompensowały to sobie dokładnym strzyżeniem zwykłych obywateli – którzy mieszkania, członków rodziny albo drobnego biznesu na Panamę raczej nie przeniosą.

Zaprzyjaźnione think tanki z Bułgarii, Czech, Węgier, Łotwy, Słowenii i Polski (nasz kraj reprezentował Instytut Globalnej Odpowiedzialności) postanowiły przyjrzeć się temu, jak wyglądała w naszym regionie Europy ściągalność podatku korporacyjnego w 2015 r. Wnioski, do których doszły, są przygnębiające. Kraje Europy Środkowej nie potrafią ściągać należności z koncernów, w związku z czym napełniają swoje budżety podatkami nakładanymi na obywateli – przede wszystkim VAT‑em oraz opodatkowaniem pracy. Co gorsza, nawet na tym nieciekawym tle Polska wypadła... najgorzej. Gdyby oceniać państwowość przez pryzmat ściągalności CIT‑u, w 2015 r. nawet Bułgaria była od nas państwem znacznie poważniejszym.

Znikające pieniądze

Dochody z podatku dochodowego od osób prawnych, czyli CIT, mają w Polsce marginalne znaczenie. Według autorów raportu w 2015 r. wyniosły one 1,5 proc



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Wójcik


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





CYBERBEZPIECZEŃSTWO