fot. Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

Należy odróżnić wiarę od jej imitacji

numer 1701 - 15.04.2017Kultura

Czas okołowielkanocny to przede wszystkim czas zadumy nad męką i zmartwychwstaniem Chrystusa. To również okres w roku ważny dla polskiej kultury, w którym dominują koncerty i spektakle o tematyce pasyjnej i rezurekcyjnej. – Jednak obok tradycyjnych misteriów Męki Pańskiej pojawiają się przecież najrozmaitsze odmiany imitowania, a nawet parodiowania tego, co święte.

Po poście pełnym różnego rodzaju wyrzeczeń nadchodzi czas radości ze zmartwychwstania Pańskiego. Jak dobrze przeżyć ten czas? Czym dla chrześcijanina jest lub powinno być zmartwychwstanie Jezusa?

Zarówno Wielki Post, jak i Wielkanoc to czas w roku liturgicznym, który wyraźnie nawiązuje do dramatycznego końca ziemskiego życia oraz chwalebnego wywyższenia Jezusa Chrystusa. Wielki Post upamiętnia Jego mękę i śmierć, a Wielkanoc stanowi pamiątkę powstania z martwych. Smutny charakter Wielkiego Postu, w którym jesteśmy zachęcani do ascezy i wyrzeczeń, sprzyja głębszemu przeżywaniu męki Zbawiciela. Z kolei radosny charakter uroczystości zmartwychwstania pozwala właściwie przeżywać najważniejszy filar naszej wiary. Chodzi o zgłębienie sensu tych kluczowych wydarzeń zbawczych po to, abyśmy pogłębili naszą chrześcijańską tożsamość i utwierdzili się w tym, kim naprawdę jesteśmy.

A co by powiedział Ksiądz Profesor osobom, które nie wytrwały w tegorocznych postanowieniach? Czy mają szansę jeszcze przez tych kilka dni przygotować się do Wielkanocy?

Każdy dzień i chwila są dobre, by zdziałać coś dobrego. Osoby, które nie wytrwały w swoich wielkopostnych postanowieniach, nie są w najgorszej sytuacji, bo starały się dokonać czegoś dobrego. Jeśli w ich aktualnej postawie wyraża się pokora i żal, są to przecież owoce ich dobrej woli. Inaczej przedstawia się sytuacja osób, które w Wielkim Poście w ogóle nie liczyły się z tym, co niesie ów święty czas, nie zwracały uwagi na wezwania do nawrócenia ani nie podjęły żadnej pracy nad sobą. Byłoby dobrze, gdyby właśnie dla nich Wielki Tydzień stał się czasem wewnętrznej przemiany. Jednak istnieją tak wielkie pokłady zatwardziałości, na które nie ma innego lekarstwa, jak tylko Boże miłosierdzie. Miejmy nadzieję, że ludzie, którzy żyją tak, jakby Boga nie było, poruszeni Jego łaską otworzą się i przyjmą zbawienie dokonane na krzyżu i w zmartwychwstaniu.

Kiedy rozmawialiśmy przed Wigilią, powiedział Ksiądz Profesor, że Boże Narodzenie to papierek lakmusowy kondycji naszej wiary. Czy podobnie jest z Wielkanocą?

Tak. Intensywność duchowego przeżywania Wielkiego Postu – od Środy Popielcowej i obrzędu posypania głów popiołem, przez wyrzeczenia wielkopostne, aż po Niedzielę Palmową i Wielki Tydzień – to papierek lakmusowy naszej wiary. Świadczy bowiem o mocy, ale i niemocy naszych więzi z Chrystusem. Nie chodzi wyłącznie o zewnętrzny udział w liturgii, lecz o wewnętrzne przylgnięcie do Chrystusa, które zwłaszcza w dniach Triduum Paschalnego, czyli w Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielką Sobotę, ma szczególną wymowę. Niedziela Zmartwychwstania, która następuje po Wielkim Tygodniu, otwiera okres wielkiej radości. Szczególne prawo do niej mają ci, którzy podczas Wielkiego Postu znaleźli się na drodze nawrócenia. Mają prawo dzięki otwarciu się na łaskę Bożą, co oznacza obowiązek, by dobroć, której doświadczyli, przekazywać innym.

Coraz częściej da się zaobserwować powrót do popularnych w średniowieczu misteriów Męki Pańskiej



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się