Kto chce wybić zęby PiS‑owi

numer 1703 - 19.04.2017Publicystyka

Przeciwnikom Macierewicza chodzi o stworzenie takiego wizerunku PiS‑u, który będzie strawny dla sympatyków dawnego PJN‑u, a w przyszłości wręcz „dawnej” PO czy konserwatywnego skrzydła UW. Słowem – o istotne osłabienie PiS‑u w sytuacji, gdy nie ma nadziei na odebranie tej partii władzy. Wszystko w imię rzekomych „korzyści wizerunkowych”.

10 kwietnia przyniósł obchody kolejnej rocznicy katastrofy smoleńskiej, ale także nowe ustalenia podkomisji pracującej nad ustaleniem prawdziwych przyczyn tej tragedii. Naukowcy pod wodzą dr. Wacława Berczyńskiego przedstawili wizję spójną i poruszającą. Warto zwrócić uwagę, że najmocniej udowodniona została analiza zapisu rozmów pilotów z personelem lotniska w Siewiernym i ich zwierzchnikami.

Bezkarne barbarzyństwo

Gdy ostatnio pojawiły się też doniesienia z kolejnych ekshumacji, które mówią, że w jednej trumnie znaleziono dwie głowy, trzy nogi i cztery miednice, kolejny raz przypomniano wypowiedzi Ewy Kopacz o „znakomitej współpracy” z rosyjskimi lekarzami oraz publiczną wypowiedź Donalda Tuska z września 2012 r. Zadeklarował on w niej wzięcie na siebie „pełnej odpowiedzialności” za pracę polskich służb po katastrofie smoleńskiej.

Barbarzyństwo wobec ofiar dokonało się przy obojętności lub w najlepszym razie niewiedzy strony polskiej, która firmowała je swoimi wypowiedziami i działaniami lub brakiem działań. Wobec opisów tej barbarii przedstawiciele ówczesnych władz wydają się całkowicie bezbronni, podobnie jak wobec pytań o wbite w grunt z potężną siłą drzwi polskiego samolotu. A przecież są jeszcze inne wątki, jak przypomniana przez „Gazetę Polską” cała seria wątpliwości wokół wcześniejszego remontu maszyny, wyboru firmy do jego wykonania i braku polskiej kontroli nad pracami.

Gdy sytuacja w światowej polityce coraz bardziej trzeszczy, a nasz kraj podejmuje najskuteczniejsze od czasu wejścia do NATO kroki na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa, trwa atak na Antoniego Macierewicza. Do tej walki wykorzystuje się postać jego współpracownika Bartłomieja Misiewicza. Choć Misiewicz odegrał dużą rolę m.in. w zorganizowanym w Warszawie szczycie NATO, przez media niemal od początku jego kariery przetacza się lawina krytyki. Krytyki, w której jako główne zarzuty przytacza się młody wiek (wystarczy przypomnieć sobie kariery działaczy PO, by zobaczyć, że przypadek Misiewicza nie jest wyjątkowy, a w odróżnieniu od wielu ma on za sobą poważne wyzwania) czy powoływanie się na wpływy w rządzie podczas udziału w imprezach o charakterze rozrywkowym. Ten zarzut byłby poważny, gdyby został udowodniony, tymczasem temat został „przegrzany” przez wykorzystanie w ataku na Misiewicza takich postaci jak Zbigniew Stonoga. Niemniej wśród polityków PiS‑u narastało zniecierpliwienie, które zaowocowało rozstaniem młodego rzecznika z MON‑em.

Misiewicz pretekstem

Tydzień temu o Bartłomieju Misiewiczu usłyszeliśmy z powodu zatrudnienia go w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, a następnie błyskawicznego zerwania z nim współpracy i partyjnego sądu, który zdecydował o definitywnym końcu jego kariery.

W tej niewątpliwie źle rozegranej sytuacji swoją szansę dostrzegło bardzo silne grono przeciwników ministra obrony. Macierewicz ma więc, według nich, „jak najszybciej odejść”, ponieważ jego dalsza obecność jest „obciążeniem wizerunkowym i gwarancją przegranej w następnych wyborach”



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Karnkowski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





CYBERBEZPIECZEŃSTWO