Skandal w Madrycie

numer 1704 - 20.04.2017Sport

Jeśli ktoś jeszcze się wahał, czy powtórki wideo powinny być stałym elementem meczu piłkarskiego, w środowy wieczór stracił ostatnie wątpliwości. Nietrafione decyzje sędziego Viktora Kassaia wypaczyły wynik meczu Real–Bayern.

Do końca regulaminowego czasu gry Bayern prowadził w Madrycie 2:1 i do rozstrzygnięcia rywalizacji potrzebna była dogrywka. Wiadomo było, że Niemcom trudno będzie nadążyć za „Królewskimi”, bo Bawarczycy od kilku minut grali w dziesiątkę po tym, jak czerwoną kartkę otrzymał Arturo Vidal. Jak pokazały telewizyjne powtórki, był to pierwszy poważny błąd węgierskiego arbitra, bo pomocnik Bayernu nie faulował zawodnika Realu.

Jednak najgorsze było dopiero przed piłkarzami Carlo Ancelottiego – w dogrywce Kassai uznał dwa gole Cristiano Ronaldo, które padły po spalonych. Ostatecznie Real zwyciężył 4:2 i zameldował się w półfinale Ligi Mistrzów.

– Prowadziliśmy 2:1, rywal się przeraził, a sędzia zaczął swoje show. Wszyscy to widzieli – to było wyjątkowo paskudne. W szatni byliśmy smutni i wściekli. O wyniku takiego meczu nie mogą decydować sędziowie. Sędzia nas upokorzył – powiedział po meczu Vidal.

– Sędzia nie podołał zadaniu. Nie sądzę, że Real Madryt wpłynął na sędziów. Po prostu arbitrzy byli dzisiaj słabi. Nigdy nie uważałem się za zwolennika VAR [powtórki wideo – przyp. red.], ale muszę przyznać, że teraz to się zmieniło



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Oliwa


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





CYBERBEZPIECZEŃSTWO