​Zmierzyć nierówności społeczne (2)

numer 1704 - 20.04.2017Publicystyka

WSPÓŁCZYNNIK GINIEGO Europa sprawia bardziej stabilne wrażenie. Azja jest bardziej różnorodna i cechuje się coraz większym rozwarstwieniem.

Rosja, jeśli wierzyć statystykom, w 1988 r., czyli w epoce gorbaczowowskich reform, miała ten wskaźnik na poziomie 0,23. A to oznacza, że 27 proc. społeczeństwa generowało 50 proc. dochodu. To nie tak źle, zważywszy na oficjalną ideologię równości. 27 proc. bogatszych miało tyle co 73 proc. biedniejszych…

Na wschodzie kontynentu

Kolejne lata po transformacji to prawdziwy szok systemowy. Pomijając trudną epokę Borysa Jelcyna, w 2004 r. za rządów Putina wartość współczynnika wzrosła do poziomu 0,41, co oznaczało, że trzeba już tylko 9 proc. Rosjan, aby posiadać połowę majątku narodowego. W następnych latach wskaźnik się utrzymał i wynosił tyle samo co w 2012 r. Potem niestety serwisy nie podawały już jego wartości, ale trudno przypuszczać, żeby doszło do przełomowej zmiany.

Białoruś, czyli ostatnia dyktatura na kontynencie. Rządzący prezydent często wspominał o wspaniałości okresu sowieckiego. W tej dziedzinie, czyli teoretycznej równości ekonomicznej, na tle Rosji Białoruś prezentuje się zdecydowanie inaczej. Kraj z poziomem parametru 0,27 to de facto europejski wyjątek. Podobnie jest co prawda w Mołdawii czy na Ukrainie, ale jest pewna różnica. Dane naszego wschodniego sąsiada (z silną oligarchią) są zapewne nieobiektywne, te białoruskie sprawiają wrażenie bardziej realnych. Jednak na tle Rosji to niejako lata świetlne. Współczynnik Giniego Białorusi przypomina naszą epokę PRL‑u i być może warto tu zastosować takie porównanie.

Zachód bardzo zrównoważony

Przez lata epoki komunistycznej tworzono mit o ogromnych dysproporcjach na Zachodzie. Jednak z perspektywy tego parametru to właśnie kraje Europy Zachodniej sprawiają wrażenie bardziej ustabilizowanych, czy wręcz „socjalnych”. Niemcy mogą się przecież pochwalić wartością tego parametru na poziomie 0,307. Niska, a na pewno niższa niż nad Wisłą. Stosując wspomniane wcześniej porównanie, u nas 18 proc. osób ma 50 proc. dochodu. W Niemczech te 50 proc. ma nieco ponad 20 proc. Niby niewiele, ale jednak więcej



zawartość zablokowana

Autor: Rafał Grodowski


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





CYBERBEZPIECZEŃSTWO