Stronniczy list funkcjonariuszy

numer 1705 - 21.04.2017Publicystyka

Pod przykrywką „apelu o prawdę” grupa salonowych dziennikarzy wystąpiła z kuriozalnym, rzekomo adresowanym do kolegów i koleżanek po fachu, spektaklem w gruncie rzeczy usprawiedliwiającym dziennikarstwo jednostronne, nieobiektywne i intelektualnie nieuczciwe.

Pod kuriozalnym apelem podpisali się Renata Kim

z „Newsweeka”, Bartosz Wieliński z „Gazety Wyborczej”, a także Marcin Wojciechowski i Przemysław Szubartowicz, redaktor naczelny portalu Wiadomo.co. Tam też opublikowano ów list otwarty.

Warto przyjrzeć się tezom listu otwartego żurnalistów, powszechnie znanych z zaangażowania w krytykę nowej władzy. Nikt im nie odbiera tego demokratycznego prawa, choć metody tej krytyki często są, delikatnie mówiąc, dyskusyjne, a nierzadko wręcz nieuczciwe. Co jednak interesujące, oni sami stosują zabieg nie tylko wybielenia własnych „praktyk dziennikarskich”, ale próbują wywrzeć presję na tej części środowiska dziennikarskiego, które nie tylko ma inne poglądy, ale odmiennie ocenia poczynania rządu. Presję, która ma na celu wykazanie, że w obecnej rzeczywistości jedyną słuszną misją dziennikarza jest krytyka poczynań władzy.

Co dziennikarz powinien?

Zdaniem autorów listu „wszyscy dziennikarze” powinni jak jeden mąż zaangażować się w tropienie rzekomego łamania demokratycznych zasad. „Tu nie chodzi o poglądy. Posiadanie różnych poglądów przez różnych ludzi jest czymś oczywistym i bezdyskusyjnym. Szacunek dla podstawowych standardów demokracji jest obowiązkiem wszystkich, niezależnie od poglądów. Szczególnym obowiązkiem dziennikarzy i publicystów jest podawanie prawdy”. Słowem – dziennikarze-moraliści zezwalają na posiadanie różnych poglądów pod warunkiem, żeby zanadto nie odbiegały od „jedynie słusznych”.

Przyklasnąć należy sygnatariuszom listu, którzy nawołują dziennikarzy do wierności prawdzie, ale już włączanie publicystów do grona tych, których głównym zadaniem jest „podawanie prawdy”, brzmi niepoważnie. Rolą publicysty nie jest bowiem jedynie przekazywanie informacji. Publicysta oburza się, komentuje, ocenia, analizuje zjawiska. A publicystyce bliższe są takie wartości, jak uczciwość, szczerość, dobro. Poza tym publicystyka jest też opowiedzeniem się po stronie jednych wartości oraz krytyka innych. Jak dziennikarze „Gazety Wyborczej” czy „Newsweeka” wyobrażają sobie weryfikowanie prawdy ocen, komentarzy, krytykowania bądź chwalenia takich czy innych poczynań? Wygląda to mniej więcej tak, jakby uzurpowali sobie prawo do arbitralnego określania, gdzie leży prawda. Może zamiast klasycznej definicji prawdy stworzą nową, w myśl której kryterium prawdy będzie uznanie czegoś za prawdę przez część samozwańczych „elit” dziennikarskich?

Newsweekowy „kult prawdy”

Z apelem o prawdę wystosowanym akurat przez tę grupkę dziennikarzy związana jest jeszcze jedna wątpliwość. Ci, którzy tak śmiało rzucają oskarżenia wobec ludzi z branży, powinni sami świecić przykładem dziennikarstwa etycznego, w którym nie ma miejsca na manipulacje, chwyty poniżej pasa, nieuczciwość intelektualną itp.

Przed opublikowaniem listu wszyscy jego autorzy powinni krytycznie spojrzeć w lustro, bo ich czasopisma nieraz były na bakier z prawdą, obiektywizmem, uczciwością i zwykłą przyzwoitością. Wielokrotnie opisywałem przejawy takich praktyk w „Newsweeku”, w którym publikuje jedna z sygnatariuszek listu. Przytoczę tylko kilka jaskrawych przejawów kultu prawdy i przyzwoitości w salonowym tygodniku. Okładki czasopisma przedstawiające całujących się księży, Antoniego Macierewicza wystylizowanego na taliba, tytuły, które z prawdą mają niewiele wspólnego, jak np. „Polski Kościół kryje pedofilię”, „Tata w sutannie” czy „Rozwód z Europą”. Albo skrajnie nieuczciwe artykuły, które miały pokazać Jarosława Kaczyńskiego jako faszystę, a PiS jako partię faszystowską



zawartość zablokowana

Autor: Leszek Galarowicz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się