Prawda na szalach propagandy

numer 1705 - 21.04.2017Publicystyka

W latach 90. XX w. dość powszechne było przeciwstawianie „obiektywnych” mediów liberalnych „stronniczym” środkom przekazu związanym z prawicą. Po trzech dekadach III Rzeczypospolitej nikt już chyba nie wierzy w tak proste, choć przez lata skuteczne kłamstewko. Problem w tym, że do dziś płacimy za nie licznymi patologiami debaty publicznej.

Tuż przed Wielkanocą w mediach pojawiła się informacja, która przeszła bez większego echa. Oto „Rzeczpospolita” podała, że Konrad M., twórca i lider KOD-kapeli, jest oskarżony o handel kobietami i czerpanie z tego korzyści majątkowych. Przypomnę, że KOD-kapela to zespół muzyczny, który gra i śpiewa podczas ważnych wydarzeń organizowanych przez Komitet Obrony Demokracji. Założyciel KOD-owskiej grupy muzycznej został oskarżony o założenie lub kierowanie zorganizowaną grupą albo związkiem przestępczym. Pozostałe zarzuty obejmują ograniczania wolności innych ludzi i czerpanie korzyści z sutenerstwa. Zdaniem prokuratury Konrad M. i jego koledzy wykorzystywali złą sytuację materialną Polek do handlu żywym towarem: werbowali je do zwykłej pracy, a później przekazywali do nocnych lokali we Włoszech i w Grecji. Mam już pomysł na nazwę dla KOD-owskiej kapeli, ale przed zapadnięciem wyroku w tej sprawie nie podzielę się nią z Państwem.

Handel ludźmi, przemoc domowa

Co ciekawe, sprawa, choć niejawna, toczy się przed sądem od sześciu lat – naprawdę nikt w KOD-zie o niej nie wiedział? Przecież to środowisko na nieco wyższych szczeblach organizacyjno-decyzyjnych jest mocno ze sobą związane – także towarzysko. Obrona demokracji i handel zdesperowanymi ubogimi kobietami – wydawać by się mogło, że taki miszmasz zbulwersuje szczególnie lewicowe i liberalne media, dla których PiS jest solą w oku, ale – no cóż – jakoś niezbyt są zainteresowane podchwyceniem tematu. Ktoś powie: „w KOD-zie mają tak duży bałagan nie tylko z fakturami, że i to mogło im umknąć”. Chciałbym wierzyć w tę wersję wydarzeń, doprawdy, chciałbym w nią wierzyć. Tak czy inaczej zaprzyjaźnione z KOD‑em środki przekazu postanowiły nie nadawać sprawie medialnego toku… Także środowiska lewicowe nie podjęły jakoś specjalnie tego tematu. Choć podejrzewam, że gdyby podobne prokuratorskie czy w ogóle publiczne oskarżenia skierowano wobec osoby związanej z PiS‑em, rzecz byłaby już mocno nagłośniona. Czy zarzucam lewicy i liberałom stronniczość? W tej sprawie zdecydowanie jak najbardziej.

W Święta Wielkanocne na portalu YouTube znalazło się również nagranie dźwiękowe zamieszczone przez Karolinę Piasecką, żonę Rafała Piaseckiego, bydgoskiego radnego do niedawna związanego z Prawem i Sprawiedliwością (radny rozstał się z PiS‑em, gdy sprawa ujrzała światło dzienne). Rajca, który do niedawna swoimi publicznymi wypowiedziami usilnie budował wizerunek nieskazitelnego katolickiego moralisty, zamilkł. Pewnie dlatego, że materiał ujawnia skandaliczną przemoc, jaką stosował wobec żony. W tym względzie – zresztą słusznie – media okazały znaczne zainteresowanie, a na portalach społecznościowych zawrzało. Kilka dni wcześniej pani Piasecka – co także zasługuje na uwagę – wystąpiła w TVP w programie „Pytanie na śniadanie”, w którym opowiedziała o swojej wieloletniej gehennie. To o tyle interesujące, że według krytyków telewizji publicznej taka sytuacja nie miała prawa się zdarzyć: żona radnego związanego wcześniej z PiS‑em oskarża go w telewizji publicznej? To nie pasuje do schematu, więc liberalna i lewicowa część opinii publicznej nawet się o tym nie zająknęła



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Wołodźko


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





CYBERBEZPIECZEŃSTWO