fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Czekamy na polskich bohaterów

numer 1705 - 21.04.2017Polska

Ogromna ilość fragmentów szczątków ludzkich, a także strzępy odzieży oraz obuwia wojskowego – to bilans pierwszych dwóch dni prac archeologiczno-ekshumacyjnych, które zespół Instytutu Pamięci Narodowej pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka prowadzi na słynnej Łączce na warszawskich Powązkach Wojskowych. – Wierzę, że uda się nam odnaleźć tutaj szczątki m.in. płk. Pileckiego, płk. Łukasza Cieplińskiego oraz pana gen. Augusta Fieldorfa „Nila” – powiedział „Codziennej” prof. Szwagrzyk.



Żołnierze Niezłomni przez dziesiątki lat byli nazywani bandytami, zdrajcami ojczyzny, sługusami reakcji. Komuniści za wszelką cenę starali się wymazać ich z kart polskiej historii poprzez mordowanie i wrzucanie ciał do anonimowych grobów, a w najlepszym wypadku tortury i wieloletnie wyroki więzienia. Jednak jak bardzo zostali niegdyś wyklęci, tak mocno dziś wracają do naszej świadomości. Są ludzie, dla których świętym obowiązkiem jest poszukiwanie miejsc ich pochówków. Do tych osób bez wątpienia należą prof. Krzysztof Szwagrzyk oraz jego zespół ekspertów z Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej, którzy od wtorku wznowili badania archeologiczno-ekshumacyjne na terenie Łączki na wojskowym cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Bilans dotychczasowych prac to ogromna liczba fragmentów szczątków ludzkich należących do kilku osób, a także strzępy odzieży i obuwia wojskowego. – Rozbieramy teraz pozostałości po pomnikach z lat 1982–1984. Badamy teren, który do tej pory był dla nas niedostępny ze względu na postawione tu groby, które udało się pod koniec zeszłego roku przenieść w inne miejsce. Jesteśmy zaskoczeni tym, że niektóre kości znajdujemy na bardzo płytkiej głębokości wynoszącej nawet 10, 20 cm. To oznacza, że ci, którzy przygotowywali pomniki w latach 80., natrafiali na szczątki ofiar komunizmu i niestety zwyczajnie je niszczyli – tłumaczy „Codziennej” prof. Szwagrzyk. Dodaje również, że ze względu na pomieszanie tych kości łączenie ich i skompletowanie całych szkieletów będzie niezwykle trudnym zadaniem. – Ze względu na ogromną liczbę tych szczątków dopasowanie ich do siebie na pewno zajmie dużo czasu. Zdajemy sobie sprawę, przed jakim wyzwaniem stoimy, dlatego systematycznie i bardzo dokładnie musimy przebadać cały teren Łączki i wydobyć nawet najmniejsze fragmenty szczątków ludzkich – wyjaśnił prof. Szwagrzyk, pokazując jednocześnie specjalne kratki do przesiewania najdrobniejszych kawałków ziemi. Zespół IPN‑u na warszawskich Powązkach zamierza pozostać do końca czerwca. Przypomnijmy, że do tej pory z terenu Łączki wydobyto i zidentyfikowano m.in. wybitnych dowódców AK i polskiego podziemia. Wśród nich znaleźli się mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, mjr. Hieronim Dekutowski „Zapora”, a także ostatni dowódca Narodowych Sił Zbrojnych ppłk Stanisław Kasznica. – Mamy nadzieję, że ten etap prac, w tym miejscu, będzie ostatnim i uda się nam odnaleźć wszystkich tych, o których wiemy, że zostali zamordowani w więzieniu na Rakowieckiej, a ich ciała ukryto właśnie tutaj. Wierzę, że wśród nich będzie płk Witold Pilecki, płk Łukasz Ciepliński, a także gen. August Fieldorf „Nil” – powiedział nam prof. Szwagrzyk. Wiceprezes IPN‑u odniósł się również do planowanej na dzisiaj konferencji w Pałacu Prezydenckim, na której mają być ogłoszone kolejne nazwiska ofiar totalitaryzmów, których szczątki zidentyfikowano dzięki badaniom DNA. – Ja na razie nie mogę nic ujawniać. Podczas konferencji prasowej dowiedzą się państwo, którzy polscy bohaterowie odzyskali swoją tożsamość – zakończył prof. Szwagrzyk.



Autor: Jan Przemyłski