fot. Czerniecki.net

Wezwani do walki

numer 1721 - 12.05.2017Podróże

To była niedziela 13 maja 1917 r., prawie 100 lat temu. Nasi bohaterowie, czyli trójka dzieci: Łucja, Hiacynta i Franciszek, bawili się w Cova da Iria, na skrawku ziemi należącym do rodziców Łucji.

Jak mówią świadkowie, dzieci budowały ścianę. Ot, typowa dziecięca zabawa. Ta niedziela była niezwykle słoneczna. Swoją drogą podobna pogoda była i rok wcześniej, gdy ta sama trójka dzieci miała okazję uczestniczyć w niezwykłym spotkaniu. Oto bowiem całej trójce objawiła się świetlista postać. Przybysz przedstawił się jako portugalski Anioł Pokoju. Nie wiemy, czy miejscowa ludność uwierzyła dzieciom. Bądź co bądź, wyobraźnia małych psotników bywa bujna. Dzieci jednak wiedziały swoje. Zapamiętały tę postać tym dokładniej, że spotykały się z nią potem przynajmniej kilkukrotnie. Teraz dopiero okazało się, czemu te spotkania miały służyć.

– Patrzcie! Co to jest? – miała zakrzyknąć Łucja, najstarsza z bawiących się dzieci. Na horyzoncie pojawił tajemniczy podwójny blask.

– Burza idzie. Musimy wracać – wychowany na niezwykle posłuszne dziecko Franek od razu odstąpił od wznoszenia swojej części ściany.

– Jaka burza?! Przecież nadal świeci słońce! – pisnęła dziewczęco Hiacynta.

– I nie ma nawet najmniejszej chmurki na niebie… – zastanowiła się nieco ciszej Łucja.

Po chwili dzieci doszły do wniosku, że błysk pochodzi z okolicznego drzewa. Pięknie kwitnącego na zielono dębu skalnego. Drzewko miało nie więcej niż metr wysokości. Gdy podeszły bliżej, zobaczyły postać. Tym razem nie był to anioł, lecz kobieta…

Stojąca zaledwie półtora metra od dębu Łucja tak opisze ujrzaną wizję: „Pani ubrana na biało, bardziej błyszcząca niż słońce, promieniejąca światłem czystszym i intensywniejszym od kryształowego pucharu z wodą, prześwietlonego promieniami słonecznymi. Jej nieopisanie piękna twarz nie była ani smutna, ani radosna, lecz poważna i malował się na niej wyraz łagodnego napomnienia”.

Zaciekawione, ale i nieco przestraszone dzieci zaczynają dialog z kobietą. Gdy się dowiadują się, że „Pani jest z Nieba”, od razu pytają o to, co je najbardziej interesuje. Czy do tego nieba pójdą? Czy ich niedawno zmarła koleżanka już tam jest? Matka Boża cierpliwie i z uśmiechem odpowiada na każde z pytań. Tak wyglądał początek objawień w Fátimie. Objawień, które trwały przez kolejne sześć miesięcy. To w ich trakcie, każdego 13. dnia miesiąca (z wyjątkiem sierpnia, kiedy to dzieci zostały uwięzione przez burmistrza Fátimy na kilka dni, przez co objawienia „opóźnią się” do czasu zwolnienia dzieci i będą miały miejsce dopiero 19



zawartość zablokowana

Autor: Stefan Czerniecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się