Wszystkie oblicza diabła

numer 1727 - 19.05.2017Publicystyka

Czytelników „Codziennej” nie trzeba przekonywać do tego, że antykomunizm nie jest archaiczną i wyczerpaną formułą. Przeciwnie – postawa radykalnego (by zacytować Adama Michnika – „zoologicznego”) antykomunizmu wyróżnia środowisko Strefy Wolnego Słowa na tle innych. I bardzo dobrze.

Jakub Maciejewski jest znany naszym Czytelnikom z tekstów poświęconych dezinformacji, historii oraz sowieto- i putinologii. Cyklicznie ukazują się one na łamach „Codziennej” i „Gazety Polskiej”. Pilny uczeń profesora Andrzeja Nowaka, obecnie asystent dr. Jarosława Szarka, prezesa IPN‑u. Właśnie debiutuje jako autor książki „Ludzie czerwonego mroku. Rewolucja październikowa – kulisy krwawego terroru”. Niech Państwa jednak nie zmyli tytuł. „Ludzie…” to oskarżenia skierowane nie tylko w stronę Karola Marksa, Fryderyka Engelsa i Włodzimierza Lenina. To oskarżenie także wcześniejszych i późniejszych konstruktorów i pomniejszych wyrobników, którzy swoimi działaniami pchali i pchają wózek rewolucji przez dzieje.

I dlatego książka Maciejewskiego to lektura wstrząsająca. Bo po pierwsze – pokazuje, że „nihil novi sub sole”, chęć stworzenia raju na ziemi towarzyszy ideologom od czasów starożytnych, ewoluuje i się przepoczwarza. „Czerwony mrok” jest stałym zagrożeniem naszej cywilizacji.

Bolszewicy wszystkich dziejów, łączcie się

Bolszewizm w swoich różnych historycznych odmianach szukał wspomnianego raju na ziemi. Szukał powrotu do natury, zapatrując się na „szlachetnych dzikusów”. Jeden z lewicowych idealistów, Charles Fourier, chciał stawiać wielkie idealne komuny – falanstery, harmonijne wspólnoty równych sobie ludzi. Inny, Robert Owen, kreślił wizje całych utopijnych społeczności zamkniętych w fantastycznych miastach. Teoretycy snuli wizje sojuszu całego świata pogrążonego w szlachetnej pracy i sprawiedliwym podziale jej wytworów. Gdy marzenie zaczęło się ziszczać, skończyło się na milionach ludzi pozamykanych w gułagach i nazwanych na cześć komunistów beznadziejnych miastach-fabrykach. Skończyło się bezimiennymi dołami pełnymi ofiar i spustoszeniem myśli do poziomu odruchów i instynktów. Dziś ta idea wyewoluowała, przechodząc radykalną przemianę. Ale wciąż chodzi jej o dominację nad umysłami, zwalczenie fundamentów naszej cywilizacji. I wciąż mają jednego głównego wroga – religię katolicką. „Jeśli po czymś dziś poznamy bolszewika, to po jego nienawistnym stosunku do Kościoła” – mówił Maciejewski podczas spotkania z czytelnikami.

Piekło zamiast raju

Maciejewski pokazuje to, co może brzmieć paradoksalnie – ewolucję rewolucji. Nie jest pierwszy. Pisał o tym już choćby brazylijski filozof Plinio Corrêa de Oliveira w swoim fundamentalnym dziele z 1959 r. „Rewolucja i kontrrewolucja”. Pisał o tym, co Maciejewski porządkuje, dookreśla i przedstawia polskiemu czytelnikowi z uwzględnieniem wielu nieznanych szerzej, także polskich wątków. Teorię Brazylijczyka obudowuje historią praktyki. I tak w „Ludziach…” śledzimy, jak całe masy ludzkie – by odwołać się do Karola Marksa – w pewnym momencie uległy doskonalonej przez wieki zbiorowej hipnozie i gotowe były zrywać wszelkie możliwe więzy, deptać świętości, palić książki i mordować najbliższych w imię hipotetycznego raju na ziemi



zawartość zablokowana

Autor: Wojciech Mucha


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się