fot. Czerniecki.net

Przegrawszy z Indianami

numer 1739 - 02.06.2017Podróże

To miasteczko wprost idealnie nadaje się do odgrywania inscenizacji dziecięco-chłopięcych marzeń. Tych o kowbojach, o pierwszej kolei żelaznej, o walce z Indianami o cenny kruszec.

Napoleoński żołnierz wydaje się zadowolony z siebie. Założywszy nogę na nogę, siedzi wygodnie na głównym placu, patrząc na zachód. Na nieodległe wzgórze. Jest zupełnie spokojny. Tak jakby skuteczność oblężenia oglądanej przez niego w tej chwili twierdzy na wzgórzu była jedynie kwestią czasu. I faktycznie, ma prawo tak myśleć.Pomnik, który stoi dziś na srebrnogórskim rynku, prawdopodobnie w pełni oddaje atmosferę, jaka panowała w tym miejscu dokładnie 210 lat temu. Gdy w lipcu 1807 r. napoleońskie wojska szykowały się do ostatecznego uderzenia na niezdobytą do tej pory twierdzę Srebrna Góra.



Trudno się dziwić niecierpliwości francuskich żołnierzy. Dla idącej przez Europę jak burza armii ta twierdza na wzgórzu mogła być solą w oku. Przed nimi wznosiła się największa z górskich twierdz całej Europy. Twierdza ulokowana na wzgórzu pośród malowniczej, pociętej wąwozami i pagórkami okolicy była przygotowana na ten atak. Napoleońskie oddziały szturmowały ją już kilkakrotnie. I przed dwunastoma miesiącami, w 1806 r., i teraz. Nadal jednak bez skutku. Ten najbliższy szturm miał być ostatni.



Postawiony w stan pogotowia garnizon stacjonujący w twierdzy miał się jednak czym bronić. Dostał 264 działa. Obrońcy chcieli ich użyć, jeszcze zanim wróg zarządzi ostateczny atak. Dowodzący twierdzą zdecydowali się więc na ostateczne posunięcie – zasypanie gradem artyleryjskich pocisków znajdującej się u podnóża twierdzy miejscowości Srebrna Góra. Wszystko po to, aby ukrywającym się w na wpół spalonej już przez Francuzów wsi wojskom napoleońskim uniemożliwić dogodne miejsca do osłony. Zwiadowcy ostrzegli ocalałych mieszkańców wsi, którzy otrzymali czas konieczny na opuszczenie domów. Rozpoczęto ostrzał.



Gdy armaty huczały, a żołnierze napoleońscy szykowali się do decydującego szturmu, 600 km stąd, w położonej nad Niemnem Tylży, ich cesarz i naczelny dowódca podpisywał właśnie traktat pokojowy z wrogiem. Depesza była jasna



zawartość zablokowana

Autor: Stefan Czerniecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się