fot. Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

Zachód wypycha nas z rynku

numer 1751 - 17.06.2017Gospodarka

Polska podtrzymała swoje zastrzeżenia do projektu zmian w dyrektywie o pracownikach delegowanych podczas czwartkowej debaty unijnych ministrów w tej sprawie w Luksemburgu. – Proponowane zmiany są niekorzystne dla naszego kraju – podkreślił Marcin Zieleniecki, wiceszef Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.



Chodzi o propozycję zmian, jakie w ub.r. przedstawiła Komisja Europejska. Bruksela chce wprowadzić zasadę równej płacy za tę samą pracę. Oznaczałoby to, że pracownik wysłany przez pracodawcę tymczasowo do pracy w innym kraju UE miałby zarabiać tyle samo, ile dostaje miejscowy pracownik za tę samą pracę. Delegowanej osobie przysługiwałaby nie tylko płaca minimalna, ale też premie i dodatki urlopowe. Gdy okres delegowania przekroczy dwa lata, pracownik będzie objęty prawem pracy państwa goszczącego.Według Zielenieckiego dla polskich firm, które delegują obecnie prawie pół miliona pracowników, to bardzo niekorzystne zapisy. Na dodatek część proponowanych rozwiązań jest nieprecyzyjna, co w praktyce oznaczać będzie trudności w ich stosowaniu. Na problem ten zwróciła uwagę czeska minister pracy Michaela Marksová-Tominová. – Czy delegowaniami objęci mają być też kierowcy autobusów wycieczek szkolnych czy filharmonicy, którzy wyjeżdżają na koncerty? – pytała.



Szczególną uwagę Zieleniecki zwrócił na zgłoszoną pod koniec maja przez KE propozycję, aby przepisami dotyczącymi delegowania objąć kierowców. Jego zdaniem może to uniemożliwić polskim firmom wykonywanie transgranicznych przewozów



zawartość zablokowana

Autor: Jan Kamieniecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się