Zajazd na parking w świetle prawa

numer 1753 - 20.06.2017Polska

Przepisy Aż trudno w to uwierzyć! Ale każdy może bezkarnie zająć nasze miejsce parkingowe. I to mimo że mamy je wykupione z potwierdzeniem aktu notarialnego. A wszystko to dzieje się w świetle prawa. Bo prawo w ogóle nie chroni w tym wypadku własności przeciętnego Kowalskiego.



Przekonał się o tym wiele razy i dość dobitnie pan Krzysztof Godlewski, mieszkaniec warszawskiego Mokotowa. Jego miejsce w garażu podziemnym jest notorycznie zajmowane przez samochody sąsiada, który w bloku ma zarejestrowany handel i wypożyczalnię aut. – Zajął mi już miejsce trzeci raz, a ja jedynie mogę go grzecznie prosić – denerwuje się właściciel. Godlewski ma wykupione miejsce parkingowe, bo nakazał mu to deweloper.



Od kilku lat prawo zobowiązuje każdą firmę budującą bloki do zapewnienia miejsca postojowego dla każdego mieszkania. I choć miejsce kosztuje krocie i płaci się za nie rocznie gigantyczny podatek lub dzierżawę wieczystą, to kiedy ktoś na nim stanie, właściciel pozostawiony jest sam sobie. Administracja osiedla odmawia pomocy, twierdząc, że nie jest właścicielem miejsca. Z kolei straż miejska i policja nie chcą nawet przyjechać do takiego zdarzenia. – Brak podstaw prawnych do interwencji – mówi wprost „Gazecie Polskiej Codziennie” Monika Niżniak, rzecznik prasowy Straży Miejskiej m.st. Warszawy. I koło się zamyka



zawartość zablokowana

Autor: Stanisław Wolny


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się