Muzyka z kapelusza

numer 1770 - 10.07.2017Kultura

Amerykańskie gwiazdy, m.in. Branford Marsalis i Bill Frisell, z jednej strony, a europejskie formacje jazzowe na najwyższym poziomie z drugiej – do tak interesującego spotkania doszło podczas tegorocznego Warsaw Summer Jazz Days, organizowanego od 25 lat przez Mariusza Adamiaka.

Warsaw Summer Jazz Days to nie cyrk, w którym iluzjonista wyjmuje z kapelusza królika. To światowej rangi festiwal jazzowy. Kiedy jednak za każdym razem zaglądam do programu imprezy, trudno oprzeć się wrażeniu, że noszony wytrwale od lat przez Adamiaka kapelusz jest magiczny. Co roku wyczarowuje z niego artystów największego formatu. Podobnie było i tym razem.

Po inauguracji w wykonaniu SBB – legendarnej polskiej grupy progresywnego rocka – i światowej klasy saksofonisty Chrisa Pottera, którzy wspólnie zagrali w Amfiteatrze Bemowo, 6 lipca festiwal wrócił do Soho Factory, w którym tradycyjnie odbywają się koncerty. Pierwszy dzień to występy dwóch polskich grup – Immortal Onion i Quindependence – laureatów Jazzowego Debiutu Fonograficznego IMIT. Po nich zagrała gwiazda wieczoru, saksofonista Kamasi Washington.

Drugiego dnia Mariusz Adamiak zaprosił na scenę trzy formacje, na których czele stoją jazzowi gitarzyści – Julian Lage Trio, Bill Frisell Trio i zespół Harriett Tubman. Nie potrafię i nie chcę być obiektywny. Dlatego napiszę wprost, tego dnia moim maestro był Frisell, człowiek już leciwy, od 35 lat obecny na jazzowych estradach



zawartość zablokowana

Autor: Marek Michałowski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się