Powolny rozpad imperium rodziny Castro

numer 1775 - 15.07.2017Świat



Wyniki ubiegłorocznych wyborów prezydenckich w USA nie poszły po myśli rządu w Hawanie. Podczas kampanii wyborczej Donald Trump wielokrotnie deklarował, że zaostrzy sankcje wobec komunistycznego reżimu rodziny Castro. Kilka tygodni temu przywódca Białego Domu poinformował o częściowym przywróceniu ograniczeń turystycznych i gospodarczych z wyspą. Tymczasem o wznowienie stosunków z Kubą zabiega Unia Europejska.

Osiem miesięcy po śmierci legendarnego „Comandante” Fidela Castro rząd w Hawanie rozpisał wybory samorządowe, które odbędą się w październiku br. Z kolei w lutym przyszłego roku członkowie Zgromadzenia Narodowego Władzy Ludowej – jedynej izby kubańskiego parlamentu – wybiorą prezydenta. Dotychczasowy przywódca, 86-letni Raúl Castro oświadczył, że rezygnuje z ubiegania się o trzecią kadencję. Oznacza to, że na początku 2018 r. na Kubie zakończy się 58-letni okres panowania braci Castro.

Zmiana władzy to jednak nie koniec problemów, z jakimi przyszło się zmierzyć rządowi w Hawanie i samym Kubańczykom. Najbardziej lojalny do tej pory sojusznik – wenezuelski reżim Nicolása Maduro – jest pogrążony w politycznym impasie. Rosja nie kwapi się do pomocy, a amerykańska administracja wyraźnie odcina się od komunistycznej dyktatury. Imperium braci Castro powoli chyli się ku upadkowi.

Zapaść najwierniejszej Wenezueli

Ubiegłoroczna eskalacja kryzysu gospodarczego, z którym od kilku lat boryka się największy sojusznik Hawany, doprowadziła do poważnych niepokojów społecznych. Brak żywności, leków i prądu dał się we znaki wszystkim obywatelom Wenezueli, którzy zaczęli regularnie wychodzić na ulicę i domagać się dymisji prezydenta Nicolása Maduro.

Kubańskie rafinerie pokrywają jedynie ok. 30 proc. krajowego zapotrzebowania na paliwo, dlatego Hawana przez lata uzależniła się od dostaw wenezuelskiej ropy. Napięta sytuacja w Wenezueli mocno odbiła się na gospodarce wyspy. Do tej pory Kuba w zamian za wysyłanie do sojusznika wykwalifikowanych specjalistów, głównie lekarzy i nauczycieli, otrzymywała od partnera brakujący surowiec. W związku z kryzysem w Wenezueli dostawy ropy w 2016 r. spadły o 40 proc., wskutek tego w ub.r. po raz pierwszy od 23 lat hawański rząd odnotował niemal procentowy spadek PKB. Jednocześnie coraz większa siła politycznych przeciwników Maduro nie zwiastuje poprawy w kolejnych miesiącach tego roku.

Zaniepokojony sytuacją Raúl Castro zmuszony był zwrócić się zatem do innych krajów, które dały mu dostęp do surowca. Pierwsze kroki skierował do Rosji, która mimo deklaracji o poparciu dla komunistycznych władz od lat nie angażuje się w sprawy środkowoamerykańskich partnerów. Tym razem postanowiła jednak umocnić relacje z wyspą i w maju br. rosyjski państwowy koncern Ros­nieft poinformował o podpisaniu umowy z Cubametales na 250 tys. baryłek czarnego złota.

Waszyngton mówi „adiós”

Wyniki ubiegłorocznych wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych również nie okazały się pomyślne dla rządu w Hawanie. Podczas kampanii wyborczej kandydat Donald Trump wielokrotnie deklarował, że zaostrzy sankcje wobec komunistycznego reżimu braci Castro. Kilka tygodni temu przywódca Białego Domu poinformował o częściowym przywróceniu ograniczeń turystycznych i gospodarczych z wyspą, które zniósł jego poprzednik Barack Obama w ramach odwilży w obustronnych relacjach.

– W ub.r. obiecałem wam, że opowiem się przeciwko represjom i będę głosem kubańskiego narodu – oświadczył Trump podczas przemówienia w Miami, które jest nazywane „kubańskim centrum” w USA. – Nie damy się komunistycznej opresji



zawartość zablokowana

Autor: Joanna Kowalkowska


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się