fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Zadymiarze szykują pucz

numer 1775 - 15.07.2017Polska



Gdy w piątek Senat obradował nad przyjęciem ustaw reformujących sądownictwo, przed Sejmem przygotowywano się do zablokowania budynku parlamentu. W czwartek wieczorem grupa osób z członkami ugrupowania Obywatele RP na czele wtargnęła na teren Sejmu.

W czwartek wieczorem obradowała senacka komisja praw człowieka, praworządności i petycji, która zajmowała się dwoma nowelizacjami ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustroju sądów powszechnych. To nie spodobało się „obrońcom demokracji”. Grupa osób z Obywatelami RP na czele wtargnęła na teren Sejmu. Interweniowała policja, która wynosiła protestujących poza teren parlamentu. Obecnie prowadzone jest postępowanie w sprawie naruszenia przez nich miru. Wobec większości tych osób już wcześniej wydany został zakaz wstępu do parlamentu, w związku z wcześniejszymi incydentami.

W piątek od rana przy ul. Wiejskiej ponownie zebrała się grupa osób związanych z Obywatelami RP i KOD‑em.

Obywatele RP i inni organizatorzy protestu zapowiedzieli zorganizowanie miasteczka namiotowego przed Sejmem. – Wszyscy powinni tu przyjść i założyć miasteczko. Politycy PiS‑u przekroczyli granice, za którymi czekają ich już tylko Trybunał Stanu i sądy powszechne – powiedział „Codziennej” Grzegorz Antoszewski. To on przyznał się wcześniej przed kamerami, że jako żołnierz postawiony był do walki z opozycją w stanie wojennym. To wojskowy w stopniu kapitana, który służył w wojsku do 1994 r. Inny z protestujących, Ryszard Kirkało z organizacji Wolni i Równi”, twierdzi, że to on zwołał w piątek ludzi przed Sejm. – Protestować w niedzielę będzie już bez sensu. Dzisiaj wydarzy się wszystko – mówił. – Nie chcę widzieć tutaj tylko twarzy, które dobrze znam. Muszą tu przyjść tłumy – mówił w południe Kajetan Wróblewski z ruchu Solidarni w Akcji do garstki demonstrantów.

Lider Obywateli RP Paweł Kasprzak z mównicy ustawionej przed Sejmem narzekał na opozycję, że nie wspiera protestujących przed Sejmem. – Rzeczywistość relacji z naszymi parlamentarzystami opozycji jest trudna. Czas na to, żeby twardo i stanowczo używać języka, jakiego my używamy, a nie tylko ponarzekać na PiS. Ich psim obowiązkiem jest stać przy nas. Nam się to należy jak psu micha, do cholery! – irytował się szef Obywateli RP Paweł Kasprzak. Wtedy do protestujących wyszła poseł Joanna Scheuring-Wielgus.

– Wezwaliśmy do działania wszystkich. Koniec tego! Obdzwaniamy wszystkie społeczności, nie tylko parlamentarne. Dzwonimy po Dziewuchy, po autorytety. Zarząd klubu zdecydował, że całe struktury z kraju mają zjechać do Warszawy – mówiła posłanka Nowoczesnej.



Autor: Maciej Marosz