​Zwolennicy teokracji

numer 1775 - 15.07.2017Opinie



Od lat słyszę nieustannie, że jako katolik, i do tego konserwatysta, jestem zwolennikiem państwa wyznaniowego, w którym realnie rządzą biskupi. I na nic się zdają zapewnienia, że wcale tak nie jest. Liberałowie, a także niemała część katolików otwartych wiedzą lepiej. Kłopot polega tylko na tym, że od jakiegoś czasu państwa wyznaniowego, katolickiej teokracji chcą raczej liberałowie niż konserwatyści. Najlepszym zaś tego dowodem jest opinia Jarosława Makowskiego, który w radiu Tok FM podzielił się opinią o skandalu, jakim jest jego zdaniem to, że biskupi chętnie wypowiadają się o gender, a milczą w sprawie Sądu Najwyższego. Kłopot polega tylko na tym, że gdyby biskupi zaczęli oceniać tego rodzaju decyzje jak wczorajsza, to rzeczywiście mielibyśmy do czynienia z państwem wyznaniowym, bo biskupi mieszaliby się do spraw, które nie są w ich polu zainteresowania. Tak bowiem się składa, że o ile gender to kwestia wierności bądź nie biblijnej prawdzie o człowieku, o tyle ani w Biblii, ani w Katechizmie nie ma nic na temat metod powoływania sędziów. W tej sprawie katolik może więc mieć dowolne poglądy, a biskupom nic do tego, jakie przyjmie. 

 



Autor: Tomasz P. Terlikowski