Szepty czy stłumiony krzyk?

numer 1793 - 05.08.2017Kultura

Liczne wystawy prac malarskich Janusza Lewandowskiego zwykle w swoich tytułach niosą takie określenia jak „szepty”, „półgłosy”, „szelesty” czy „półcienie”. Śledząc od lat dokonania tego wybitnego malarza, coraz bardziej nabieram przekonania, że jego obrazy nie przemawiają szeptem, lecz wyraźnie podnoszą głos. 

Nie jest to oczywiście hałaśliwy zgiełk publicystycznej awangardy, nie jest to też proste nawiązanie do przemawiającej wysokim tonem symboliki z dziejów historii sztuki. Lewandowski jest świadkiem bolesnego dla niego schyłku czy upadku wartości duchowych, tak przecież widocznego w naszych czasach. Jego obrazy protestują więc, chcą chronić i zachować duchowość, a swój sprzeciw demonstrują w niezwykle sugestywnej formie artystycznej.

Horyzonty nadziei

„Nie uprawiam malarstwa publicystycznego – mówił kiedyś Janusz Lewandowski. – Nastrój moich obrazów może być jednak interpretowany rozmaicie, tak samo jak ich kompozycja, która nie jest ani tradycyjna, ani nowoczesna. Wyraża ona po prostu przemyślaną i założoną przeze mnie treść. Treść ta jest oczywiście bardzo ważna, ale jej znaczenie nie może zdominować formy. Komponenty moich płócien służą idei malarskiej składającej się właśnie z równorzędnych  wartości treściowych, kompozycyjnych i kolorystycznych”.

  Te wyważone słowa, wydawałoby się chłodnego umysłu myśliciela, niezbyt sprawdzają się w konfrontacji z obrazami. Zjawiskowe postacie ukazujące się na obrazach Janusza Lewandowskiego zdane są na wszechobecną, surową naturę i zagubione są w bezkresnej przestrzeni, która tylko gdzieś na dalekim horyzoncie rozjaśnia się błyskiem nadziei. I właśnie ten błysk nadziei to artystyczne świadectwo ciągłości ludzkich dążeń i dokonań, dowód życia duchowego człowieka, a być może także historycznych losów Polaków, zarówno dzisiejszych, jak i przeszłych. Emocje, które kłębią się i wzbudzają ciągły niepokój, liczne spięcia dziejącego się wśród wirtuozersko kładzionych barw spektaklu, wreszcie ostro cięte kadry obrazów Lewandowskiego nie pozwalają na ocenę ich tylko „mędrca szkiełkiem i okiem”. 

Rzadko spotykana wrażliwość kolorystyczna Lewandowskiego ułatwia mu swobodne budowanie barwnej struktury obrazu, zgodnie z intencją artysty. Kolorystyka płócien przeważnie zgaszona, jednak od czasu do czasu wybucha śmiało pociągniętą czerwienią lub mocnym błękitem rozjaśniającym fragment odległego widnokręgu



zawartość zablokowana

Autor: Jarosław Kossakowski


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się