Kapitan poza podium

numer 1794 - 07.08.2017Sport

Do medalu sporo zabrakło. Piotr Małachowski zajął piąte miejsce w konkursie rzutu dyskiem londyńskich mistrzostw świata. – Jestem zły na siebie. Nie było widać walki w kole. Nie chodziły mi nogi. To nie jest wina treningu, moja ani przygotowań. Czasami tak jest, że nie trafia się w dzień, i koniec – powiedział po zawodach rozczarowany dyskobol. 

Małachowski mógł liczyć na więcej, bo w zeszłym tygodniu na zawodach we Władysławowie posłał dysk na odległość 67,68. Tymczasem podczas najważniejszej imprezy sezonu Polak rzucił o ponad dwa metry bliżej. Nie powiodło się także Robertowi Urbankowi, który w finale startował w butach pożyczonych od… młociarza Wojciecha Nowickiego. – Choć trochę za małe, to przynajmniej były lepsze od moich, w których koło strasznie „trzymało” i nie mogłem się rozpędzić. Dzisiaj lepiej mi się rzucało, nogi były szybsze, ale trochę tego nie wykorzystałem – kręcił nosem Urbanek, który ostatecznie został sklasyfikowany na siódmym miejscu.

Niespodziewanym mistrzem świata w rzucie dyskiem został Andrius Gudžius. Litwin pobił rekord życiowy (69,21 m), a do tej pory raczej nie liczył się w najważniejszych imprezach. W Rio był 12., a na poprzednich mistrzostwach świata 14. Litwin o dwa centymetry wyprzedził lidera tegorocznych tabel Szweda Daniela Ståhla. Trzeci był – także z najlepszym wynikiem w karierze – Amerykanin Mason Finley (68,03). – Chylę czoła. Nie pamiętam, żeby którykolwiek reprezentant USA tak daleko rzucił ze mną w konkursie, zwłaszcza w takich bezwietrznych warunkach. Czapki z głów



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Oliwa


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się