Jeszcze jeden medal i będzie 50!

numer 1797 - 10.08.2017Sport

Odliczanie medali dla Polski w lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Londynie trwa. Po srebrnych krążkach Piotra Liska w skoku o tyczce i Adama Kszczota w biegu na 800 m do okrągłej liczby 50 medali mistrzostw świata brakuje nam już tylko jednego. Szans na poprawę medalowego dorobku będziemy mieli w Londynie jeszcze kilka. 

Kszczot jak zwykle dostarczył swoim kibicom wielkich emocji. Jeszcze 250 m przed metą Polak był na odległej 7. pozycji i choć przyzwyczaił wszystkich, że lubi atakować z dalszego miejsca, to wydawało się, że trudno mu będzie dogonić rywali na finiszu. Kszczot jednak ruszył jak rakieta i mijał kolejnych przeciwników. Finisz okazał się wystarczający na srebrny medal, ale nieco spóźniony na złoto. Wywalczył je Francuz Pierre-Ambroise Bosse; gdyby meta była 5 m dalej, to pewnie i jego Kszczot zdołałby wyprzedzić. 

Do biegacza, który pobiegł najszybciej w sezonie i wywalczył tytuł wicemistrza świata, trudno mieć jednak pretensje, choć on sam uważa, że stać go było na więcej. – Zrobiłem coś wielkiego, ale spóźniłem finisz, mogłem mieć złoto – ocenił Kszczot, który obronił tytuł wicemistrzowski z Pekinu sprzed dwóch lat. – Fajnie było, prawda? Denerwowaliście się trochę? – żartował z dziennikarzy. 

– Początek biegu był szalony. A to daje zawsze bardzo dużo do myślenia. Pojawiają się sprzeczne myśli. Przyspieszać czy zachować trochę sił na finisz? Te pytania pojawiają się ciągle, a decyzję trzeba podjąć bardzo szybko. Żałuję, że nie trzymałem się bliżej czołówki. Na 200 m do mety za bardzo mi uciekli. Grupa się rozerwała, a ja tego nie zauważyłem. Nie zdążyłem tego skontrować. Wtedy prawdopodobnie bym powalczył o złoty medal. Jestem dwukrotnym medalistą na 800 m. Niewielu ludzi może coś takiego powiedzieć. Najczęściej ten pierwszy jest też ich ostatnim, ale nie w moim wypadku. To piękne uczucie – dodał Kszczot, który uzyskał najlepszy swój czas tego sezonu – 1.44,95. Medal zadedykował żonie, która jest teraz w siódmym miesiącu ciąży, a na świat ma przyjść Ignacy. Bosse uzyskał czas 1.44,67. 

Bardzo ciekawy był też konkurs skoku o tyczce. Piotr Lisek spisał się fantastycznie, zdobywając wicemistrzostwo świata



zawartość zablokowana

Autor: Artur Szczepanik


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się