fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Czas docenić prowincję

numer 1797 - 10.08.2017Publicystyka

Brak kursów autobusowych wieczorem, poczta otwarta trzy godziny dziennie, szkoła oddalona wiele kilometrów od domu – tak wygląda codzienność na prowincji. Tymczasem polskie peryferie to część naszego potencjału, którego w pełni nie wykorzystujemy.

Według austriackiego historyka Philippa Thera rozważanie efektów transformacji krajów naszego regionu według podziału klasowego jest błędne. Granica między zwycięzcami a przegranymi nie biegła wzdłuż granic klasowych. Wielu robotników znalazło się po stronie beneficjentów przemian, za to wielu inteligentów zostało w tyle. Sukces podzielił nie klasy, ale centrum i peryferie. Wśród przegranych, nie tylko zresztą w Polsce, ale też np. na Słowacji czy Węgrzech, znalazły się przede wszystkim mniejsze miasta. Zwycięzcami zostały za to metropolie. 

Zapowiadane więc w kwietniu przez rząd skierowanie do 255 średnich miast nieco większego strumienia środków byłoby krokiem w pożądanym kierunku. Z drugiej strony obiecywane kwoty (2,5 mld zł) to kropla w morzu potrzeb, które narastały przez 27 lat. 

Model niemiecko-fiński

Dlaczego właściwie potrzebujemy zrównoważonego terytorialnie rozwoju? Może wzrost oparty na kilku motorach ściągających zasoby z całego otoczenia jest lepszy? W krótkiej perspektywie rzeczywiście może przynieść lepsze rezultaty. Niestety, na dłuższą metę jest podcinaniem gałęzi, na której się siedzi. Z trzech głównych powodów. 

Po pierwsze, nie warto wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka. Kraj, w którym najważniejsze ośrodki gospodarcze i instytucjonalne są skoncentrowane w jednym lub paru miejscach, jest dużo bardziej narażony na wstrząsy. Wystarczy jedna katastrofa naturalna albo kilka punktowych uderzeń militarnych, żeby w ogromnym stopniu utrudnić jego funkcjonowanie. Dlatego lepiej jest prowadzić politykę dekoncentracji na wzór niemiecki. W Niemczech przykładowo sześć ministerstw ma siedzibę w Bonn, sąd konstytucyjny – w Karlsruhe, a bank centralny – we Frankfurcie nad Menem. 

Po drugie, zrównoważony terytorialnie rozwój pełniej wykorzystuje potencjał kraju. Na prowincji też są infrastruktura, zasoby czy talenty, których szkoda nie wykorzystać. Gdy jedno lub kilka miast w kraju ściąga wszystkie zasoby, to istniejący już potencjał w regionach wysysanych jest marnowany. Takim wysysającym ośrodkiem niemal wszędzie staje się stolica. Niemal – gdyż inaczej jest w Niemczech. Gdyby wyłączyć Berlin, to przeciętny dochód na mieszkańca Niemiec wzrósłby o 0,2 proc. A więc dochód w niemieckiej stolicy jest niższy od średniej dla kraju – to jedyna taka sytuacja w UE. Czołowe niemieckie firmy też są rozsiane po całym kraju.

Po trzecie, na prowincji też żyją polscy obywatele, którzy zasługują na życiowe szanse. A niekoniecznie muszą chcieć się przeprowadzać np. z Radomia do Warszawy. Dlatego im również należy stworzyć możliwości ułożenia sobie życia tam, gdzie się urodzili lub trafili. Tu modelową politykę prowadzi Finlandia. Stworzyła ona sieć 20 uniwersytetów wysokiej klasy w 10 miastach, z których każdy w czymś się specjalizuje. Na przykład do Joensuu zjeżdżają studenci chcący się specjalizować w przemyśle drzewnym. Dzięki otwarciu uniwersytetu zapobieżono wyludnianiu się otoczenia północnego Oulu, który stał się nowym istotnym ośrodkiem miejskim, a uniwersytet ma nawet daleka Laponia. Podobną funkcję spełnia gęsta sieć szkół publicznych, tworzona zgodnie z ideą, że każde dziecko powinno mieć dobrą szkołę blisko miejsca zamieszkania.

Kolej na mniejsze miasta

Niestety, w Polsce dominuje model, w którym kilka największych ośrodków miejskich ściąga zasoby z peryferii. Bez samej Warszawy średni dochód na głowę w kraju spadłby o 10 proc. Także z perspektywy wszystkich regionów widać nierównomierny wzrost. Rozwój wyższy niż 70 proc



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Wójcik


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się