Totalni nihiliści w natarciu

numer 1799 - 12.08.2017Publicystyka

Nihilizm, resentyment, moralność panów i niewolników (lepszy i gorszy sort), ideał nadczłowieka (nowoczesny Europejczyk). To terminy, którymi bardzo chętnie operują komentatorzy życia politycznego od lewej do prawej strony sceny politycznej. W debacie publicznej w naszym kraju co pewien czas powracają terminy niemal wyjęte z filozofii Fryderyka Nietzschego lub do niej zbliżone.

Część z nich, jak znane z antyklerykalizmu Magdalena Środa i Agnieszka Holland, przeistacza się w obrończynie Kościoła i na łamach „Wyborczej” wieszczy, że „rządzą nami moralni nihiliści”. Wszystko w kontekście nieprzyjmowania uchodźców. W filozofa postanowił też się zabawić m.in. naczelny „Newsweeka” Tomasz Lis, który próbuje dowieść absurdalnej tezy, jakoby istotą natury obecnej władzy była właśnie postawa nihilistyczna. O nihilizmie poprzedniej władzy pisała też m.in. Joanna Lichocka, a Bronisław Wildstein wykazywał, że cała III RP była ufundowana na resentymencie elit wobec własnego narodu.

Filozofia Nietzschego w istocie adekwatnie określa sytuację w Polsce. Opisując współczesną mu moralność niewolników, której fundamentem są wartości altruizmu, łagodności, litości, współczucia, miłosierdzia, przeciwstawiał moralność panów, dla których liczą się męstwo, odwaga narzucania praw innym, bezwzględność. Tajemnicą poliszynela jest, kto w naszej przestrzeni publicznej uważa się za lepszych – klasę panów, a kogo uznaje za niewolników. Wbrew wyrwanemu z kontekstu zdaniu o gorszym sorcie, wypowiedzianemu przez Jarosława Kaczyńskiego, to nie on i nie jego formacja narzucają narrację o Polakach lepszych i gorszych. To establishment polityczny skupiony wokół opozycji totalnej i salonowych mediów koncentruje się na ataku, poniżaniu godności przeciwnika, przypinaniu mu etykietek homofoba, faszysty, komunisty itp.

Resentyment

W jednym z programów prof. Magdalena Środa opisywała politykę PiS‑u, której źródłem są jej zdaniem resentyment, zawiść i zemsta. Tymczasem resentyment pasuje jak ulał do obozu związanego z poprzednią ekipą rządzącą i zaprzyjaźnionych z nią mediów, jak „GW”, „Newsweek”, TVN. Nietzsche określał resentyment jako swoisty stan psychiczny, w którym uraza łączy się z zemstą i nienawiścią.

Niemiecki filozof mechanizmu powstawania resentymentu upatrywał w ludziach o osobowości niewolniczej, którzy porównując się do „panów”, uświadamiają sobie swoją mizerną kondycję. Prowadziło go to do konkluzji, że wytworem resentymentu jest idea miłości chrześcijańskiej. Polskie elity zachorowały na nową formę resentymentu. Spora część establishmentu nie mogła się pogodzić z wyborczymi porażkami, co wytworzyło chęć odwetu. Odtąd zemsta stała się motorem twórczym niejednego publicysty, wielu tzw. ludzi kultury, którzy nie umieli zaakceptować, że ich wizja Polski i świata przegrała z kretesem i że to nie oni będą kształtowali rzeczywistość. Od razu po klęskach wyborczych ustawili się też na pozycji wyższej, z której mogą pouczać i moralizować. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby opozycyjne media ograniczyły się do rzetelnej, sensownej krytyki rządu. Nienawiść i pragnienie zemsty sprawiły, że zamiast krytyki staliśmy się świadkami kolejnych odsłon teatru absurdu: począwszy od krytyki rządu, którego jeszcze nie było, poprzez krytykę, a za chwilę aprobatę programu Rodzina 500+, żenujących skarg do instytucji europejskich, aż po niezrozumiałe wizje stanu wojennego i śmierci demokracji



zawartość zablokowana

Autor: Leszek Galarowicz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się