Drapieżne lwice na straży wolności

numer 1799 - 12.08.2017Świat

Trwają walki o dawną nieformalną stolicę tzw. Państwa Islamskiego (IS) w Syrii – Ar-Rakkę. Ulice tego miasta przepełnione są oddziałami snajperskimi, w których walczą także kurdyjskie i jazydzkie kobiece bataliony. Ich szeregi zasiliły dawne niewolnice dżihadystów, które z bronią w ręku szukają zemsty na swoich oprawcach.

Kula snajpera IS mija jej ucho dosłownie o kilka centymetrów. Kurdyjska snajperka z oddziału YPJ (Kobiece Jednostki Ochrony) chowa się za ścianą i zaczyna się śmiać – to ujęcie z pierwszej linii frontu walk w mieście Ar-Rakka, dawnej nieformalnej stolicy IS w Syrii. Nagranie, które obiegło cały świat, pokazuje charakter kobiet walczących z ekstremistami – idą do walki z uśmiechem na ustach. Ich głowy zdobią ręcznie wyszywane tradycyjne chusty. Przed wymarszem na wroga śpiewają, a po zejściu z linii frontu pielęgnują swoje włosy. Są piękne i zabójcze. „Drapieżne lwice”, „tygrysice” czy „walkirie” – światowe media różnie określają kobiety walczące z dżihadystami.

Bitwa o Ar-Rakkę rozpoczęła się 6 czerwca br., gdy w ramach ofensywy siły SDF (Syryjskie Siły Demokratyczne), złożone z kurdyjskich i arabskich oddziałów, wspierane przez USA, dotarły do przedmieść miasta. Główną siłą lądową w ramach SDF są kurdyjskie oddziały YPG, czyli Powszechne Jednostki Ochrony. W misję SDF i walki z dżihadystami zaangażowane są także arabskie, jazydzkie i asyryjskie formacje – w tym kobiety. „Okopowa plotka” głosi, że śmierć dżihadysty z rąk kobiety jest dla niego przekleństwem i przez to trafi do piekła. Między innymi z tego powodu na ekstremistów polują jazydzkie snajperki



zawartość zablokowana

Autor: Mike Bruszewski


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się