Cierpliwość, konsekwencja, niepewność

numer 1824 - 12.09.2017Publicystyka

W piątek wieczorem odbyło się spotkanie prezesa PiS-u z prezydentem. Wiemy, że rozmowa obu polityków trwała ponad dwie godziny. Niestety, kilkadziesiąt godzin po spotkaniu nadal nie znamy jej szczegółów.

Gdyby nie chodziło o sprawy tak dla Polski istotne, byłoby to nawet zabawne. Oto na jednym z prawicowych portali, wPolityce.pl, sąsiadują ze sobą teksty analityczne, które zakładają porozumienie, lub wręcz brak jakiegokolwiek konfliktu, i materiały newsowe, które, niestety, wskazują na coś zupełnie innego. Na Twitterze, oprócz dość ogólnikowego wpisu rzeczniczki PiS-u, nie pojawiło się nic konkretnego, zaś ani Kaczyński, ani Duda po rozmowie nie spotykali się z dziennikarzami. 

Trzy twarze i rzecznik

Część prawicowych internautów wypuściła w świat informacje, które szybko okazały się jedynie spekulacjami, że jednym z uzgodnień było odejście z funkcji rzecznika prezydenta Krzysztofa Łapińskiego. Łapiński, do niedawna poseł PiS-u, chętnie dzielący się z bliskimi opozycji mediami swoimi rosnącymi wątpliwościami, w otoczeniu prezydenta zaczął odgrywać rolę harcownika, atakującego własne środowisko polityczne. Czasem tylko infantylnie, jak w wypadku wypominania przejęzyczenia wiceministrowi Patrykowi Jakiemu, czasem brutalnie, jak wtedy, gdy sugerował całkowity brak samodzielności premier Beaty Szydło. Co ważne, nie spotyka się to z żadną reakcją jego zwierzchnika, który ma wobec swojej dawnej kierowniczki kampanii wyborczej duży dług wdzięczności. 

Oczywiście działa to również w drugą stronę, bowiem zwycięska kampania i wyborcza wygrana Andrzeja Dudy dały premierostwo Szydło. Pani premier zostaje Człowiekiem Roku w Krynicy, w rankingach zaufania wypada bardzo dobrze, jej rząd zaś odnosi spore sukcesy w walce z patologiami III RP, polityce społecznej i gospodarce. Łapiński, ku uciesze przeciwników rządu, przedstawia szefową rządu jako osobę niemającą żadnego wpływu na decyzje personalne, dotyczące gabinetu. – Jeśli prezydent miałby oczekiwania co do zmian w składzie Rady Ministrów – mówi Krzysztof Łapiński – to na pewno wyraziłby je prezesowi Kaczyńskiemu, a takiej informacji nie mam, żeby takie propozycje formułował. Wyborcy nie po raz pierwszy są na rzecznika wściekli, zaś politycy partii rządzącej nie mogą udawać, że niczego nie słyszeli. O ile zaś konflikt na linii prezydent–minister Zbigniew Ziobro może być tłumaczony sporami kompetencyjnymi, w których wielu zwolenników rządu skłonnych jest uznać racje prezydenta, dopóki nie oznaczają one konserwacji starego układu, o tyle zachowanie rzecznika wytłumaczyć jest o wiele trudniej. Dla wyborców prezydent, premier i prezes Prawa i Sprawiedliwości to trzy twarze dobrej zmiany, programu politycznego, w który uwierzyli i którego realizacji oczekują. 

Różnie być może

Dziś rysują się przed nami liczne warianty rozwoju sytuacji. Uszeregujmy je od najbardziej do najmniej optymistycznego. Pierwsza możliwość, na którą zdawali się liczyć sympatycy prezydenta w chwili ogłoszenia spotkania, to powrót do dobrych relacji między ośrodkami władzy. Kolejna to większa samodzielność prezydenta, w której zachowana zostanie jednak wspólnota idei i programów, na tyle bliska, by zrealizować zakładane na dwa lata cele. Wariant ostatni to jednak narastanie konfliktu i wybijanie się Andrzeja Dudy na samodzielność nie tyle kosztem politycznych partnerów, ile oczekiwań wyborców z 2015 r. 

Od kilku tygodni słyszymy plotki o nowym, republikańskim stronnictwie, które miałoby skupić się wokół prezydenta, opartym na kiedyś zwalczających się, lecz dziś coraz częściej znajdujących wspólny język ­PSL-u i Kukiz’15



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Karnkowski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się