Zdziczenie filmowców polskich

numer 1824 - 12.09.2017Kultura

W czasie gdy część środowiska filmowego i kinomanów ma nadzieję, że Amerykańska Akademia Filmowa pozwoli Agnieszce Holland na start w wyścigu o Oscara, my przypominamy, że „Pokot” to jaskrawo ideologiczny, antychrześcijański film. A jego fabuła osnuta jest wokół zmanipulowanych słów: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”.

Film jest „ładny w obrazku”, ma spójną narrację i świetną obsadę: Agnieszka Manat, Wiktor Zborowski, Jakub Gierszał, Borys Szyc, Tomasz Kot, Andrzej Grabowski. Widać pewną i konsekwentną rękę reżyserki. Jednak nie da się oceniać tego dzieła, abstrahując od silnego przekazu ideologicznego, który ze sobą niesie. 

Główna bohaterka, Janina Duszejko, to astrolożka, wegetarianka i ekolożka. Żyje w zgodzie z naturą w tajemniczych i pięknych Sudetach. Tam też wypowiada wojnę kłusownikom. Jednak, kiedy się okazuje, że jednym z członków kłusowniczej grupy jest ksiądz katolicki, a Duszejko broni dzikich zwierząt, posługując się piątym przykazaniem mówiącym o niezabijaniu, zaczynamy rozumieć, że film nie jest tylko opowieścią o złym człowieku i dobrej naturze. Holland idzie dalej. Ksiądz kłusownik odprawia mszę, podczas której patrząc na zabitego dzika leżącego w... żłóbku Jezusa Chrystusa, przywołuje Boże słowa: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”. Słowa te brzmią jak tragiczna wyrocznia. Jak alibi dla okrucieństwa i przyzwolenie na łamanie prawa. Trudno nie odnieść wrażenia, że to rodzaj religijnego czy antyreligijnego manifestu Holland. Jego symbolem może być scena spalenia w filmie kościoła. (I chyba nie ma znaczenia to, że filmowana w dalekim planie)



zawartość zablokowana

Autor: Sylwia Krasnodębska


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się