Proces za promocję demokracji w Chinach

numer 1824 - 12.09.2017Świat

PEKIN Wczoraj w Chińskiej Republice Ludowej (ChRL) rozpoczął się proces porwanego w marcu br. obywatela Tajwanu Lee Ming-cheha. Tajwański działacz na rzecz swobód obywatelskich przyznał się do „prowadzenia działalności wywrotowej” przeciwko komunistycznym władzom w Pekinie.

Posiedzenie sądu odbyło się w mieście Yueyang w chińskiej prowincji Hunan. Według prokuratury „wywrotowa działalność” miała polegać m.in. na tym, że Tajwańczyk „w internecie pisał i rozpowszechniał artykuły krytykujące komunistyczną partię Chin i promujące demokrację”.

W trakcie rozprawy Lee nie był obecny na sali. Przedstawiono więc nagranie z jego zeznaniami, w których Tajwańczyk przyznał się do winy. Lee Ming-cheh powiedział też, że „wiadomości telewizyjne, jakie oglądał w więzieniu, pozwoliły mu zrozumieć lepiej, w jaki sposób rozwijają się Chiny”. – Wiem, że moje poprzednie poglądy i informacje, które otrzymywałem, były błędne – stwierdził.

Na nagraniu Lee wyglądał na bardzo zdenerwowanego. W komentarzach, jakie pojawiły się w tajwańskich mediach, przeważa przekonanie, że przyznanie się do winy mogło być wymuszone na Lee za pomocą tortur, praktyki często stosowanej przez komunistyczny rząd Chin.

O torturach w celu wymuszenia zeznań mówił m.in



zawartość zablokowana

Autor: Hanna Shen


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się