Osiem i pół

numer 1848 - 10.10.2017Publicystyka

FELIETON Bez współczucia dla esbeków

Jedną z rzeczy, które swoim obywatelom miał do zaoferowania PRL, były papierosy o specyficznej nazwie „8,5”, popularne „osiem i pół”. Powszechnie określano je mianem milicyjnych, w nawiązaniu do dowcipu o funkcjonariuszach, który głosił, że każdy z nich ma ukończone osiem klas szkoły podstawowej i pół roku kursu milicyjnego. 

Faktycznie, trudno było ich zaliczyć w poczet tuzów intelektu, ale wtedy wszyscy, którzy wyrażali chęć służby w szeregach Milicji Obywatelskiej, byli dla totalitarnego państwa bardzo cenni i witani z otwartymi ramionami. Każdy ustrój musi posiadać aparat, za pomocą którego utrzymuje porządek oraz ład społeczny, i nikt tego nie neguje, bowiem w każdym ustroju są złodzieje, oszuści, gwałciciele czy mordercy. 

Tysiące dla oprawców

Gorzej, jeśli państwo tworzy specjalne organizacje siłowe i stawia przed nimi jedno główne zadanie – utrzymać przy władzy ludzi, którzy ją posiedli i sprawują w sposób niedemokratyczny, jednocześnie pozostawiając tym organizacjom całkowitą dowolność w zakresie doboru metod i środków, jakimi się posługują. Przyzwolenie na takie funkcjonowanie w krótkim czasie owocuje utratą kontroli nad ich działalnością, a w samych strukturach narasta poczucie nieograniczonej władzy oraz bezkarności i wtedy funkcjonariusze sami stają się złodziejami, oszustami czy mordercami. Tragedią zaś jest moment, gdy po wielu latach od odzyskania wolności prześladowani ludzie, często żyjący w skrajnej biedzie, dowiadują się, że ich oprawcom wypłacane są emerytury w wysokości 8,5… tysiąca złotych.

Wypłata tych tysięcy złotych była zaciekle broniona w Polsce od wielu miesięcy. Komercyjne stacje telewizyjne pokazywały wiece, podczas których starsi panowie ze łzami w oczach wygłaszali płomienne przemowy o rzekomej krzywdzie, jaka ich spotyka ze strony rządu zabierającego im środki do życia. Opowiadali o swoim „poświęceniu i zaangażowaniu w codzienne wykonywanie obowiązków służbowych”, złym stanie zdrowia czy „członkach rodziny będących na utrzymaniu”. Przywoływali ryzyko, jakie ponosili podczas służby, podpierając się argumentem, że „każdy mógł pójść do milicji i w niej służyć”. Zapomnieli jednak napomknąć o jednym istotnym szczególe – nikt nie pozbawiał apanaży zwykłych milicjantów. Ci, którzy zwalczali przestępczość kryminalną, będą zaopatrywani przez państwo na dotychczasowych zasadach, a bajońskich kwot zostają pozbawieni jedynie ludzie, którzy w swojej karierze służyli państwu totalitarnemu w okresie od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. 

Rzadko można było także usłyszeć głos, iż świadczenia są jedynie obniżane, i to do kwot, o których większość dzisiejszych emerytów może jedynie pomarzyć. Roztaczanie apokaliptycznej wizji świata, w jakim od 1 października 2017 r. znajdą się byli członkowie Służby Bezpieczeństwa, pochłonęło ich do tego stopnia, że żaden z nich nie wspomniał o pewnych wydarzeniach sprzed wielu lat, które też miały miejsce w październiku.

Wierni do końca

Wieczorem 19 października 1984 r. na toruńskiej szosie został uprowadzony ks. Jerzy Popiełuszko. Uprowadzenia dokonało trzech funkcjonariuszy SB – Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala i Waldemar Chmielewski – a rozkazodawcą miał być ówczesny zastępca dyrektora Departamentu IV MSW płk Adam Pietruszka. Późniejsze badania wykazały, że kapłan był długotrwale torturowany przed śmiercią. Czy możemy spróbować wyobrazić sobie przez chwilę tamten czas? Zimna, mokra, bezgwiezdna, wietrzna październikowa noc, ciężko pobity, skrępowany człowiek, odziany jedynie w cienką sutannę i rzucony do bagażnika pojazdu. Bestia w ludzkim ciele, która w kilkunastominutowych odstępach nakazuje zatrzymywać samochód, chodzi na jego tył, otwiera bagażnik i okłada przygotowaną wcześniej, zawiniętą w szmatę ciężką stołową nogą bezbronnego, związanego księdza. Ta bestia ma swoje imię i nazwisko – nazywa się Grzegorz Piotrowski i jest kapitanem SB. 

Na koniec zmaltretowane ciało zostaje obciążone kamieniami i wrzucone w ciemną wiślaną toń. Gehenna trwa ponad tydzień



zawartość zablokowana

Autor: Tȟašúŋke Witkó


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się