Kibicował im prawie cały świat

numer 1849 - 11.10.2017Sport

Mundial 2018 Syria przegrała z Australią i nie pojedzie do Rosji

Reprezentacja „państwa upadłego”, grająca na neutralnych stadionach, złożona z piłkarzy, którzy trenują w kraju ogarniętym wojną, zdobyła sympatię wszystkich kibiców na świecie. Syryjczycy byli bardzo blisko awansu do kolejnej fazy barażowej, ale ostatecznie ulegli wczoraj po dogrywce Australijczykom 1:2. 

Takie historie raczej się nie zdarzają. Syria nigdy nie odniosła piłkarskiego sukcesu i nawet w Azji uchodziła za ekipę bardzo przeciętną. Kiedy ten bliskowschodni kraj praktycznie przestał istnieć, nagle okazało się, że ma najlepszą reprezentację w historii! Syryjczycy byli o krok od bezpośredniego awansu na mistrzostwa świata w Rosji, ale ostatecznie 

w finałowej fazie rozgrywek zajęli trzecie miejsce w grupie, co oznaczało, że wywalczyli prawo do gry w barażach. Ich rywalami byli dużo bardziej doświadczeni i znani na arenie międzynarodowej Australijczycy. 

W pierwszym meczu kilka dni temu Syria, grająca mecz „u siebie”, czyli na neutralnym terenie w Malezji, zremisowała z „Kangurami” 1:1. Wczoraj po 90 min gry wynik był identyczny, więc sędzia zarządził dogrywkę. Była ona jednak bardzo pechowa dla Syrii, bo najpierw w 94. min po drugiej żółtej kartce z boiska wyleciał Mahmoud al-Mawas, a w drugiej jej części w 109. min swojego drugiego gola w tym spotkaniu strzelił największy as wśród Australijczyków – były gracz Evertonu, New York Red Bulls i klubów chińskich – Tim Cahill, który obecnie jest kolegą Marcina Budzińskiego w Melbourne City FC



zawartość zablokowana

Autor: Artur Szczepanik


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się