Republika Jednej Minuty

numer 1851 - 13.10.2017Publicystyka

HISZPANIA Zadyszka separatyzmu 



Wieczorem 10 października Carles Puigdemont, przewodniczący Generalitat de Catalunya, podczas wystąpienia w parlamencie Katalonii ogłosił powstanie niepodległego państwa w formie republiki. Nowe państwo ma wszelkie szanse przejść do historii pod nazwą Republiki Jednej Minuty, gdyż tyle czasu potrzebował Puigdemont, by po tych słowach wezwać do „zawieszenia wykonywania deklaracji niepodległości”. Co stało się przyczyną zawahania się władz Generalitat?

Jeszcze niedawno wszystko wydawało się układać świetnie. Miliony euro wydawane w ciągu lat przez Generalitat na promocję Katalonii, na „dyplomację” zakładającą przekonanie państw europejskich do słuszności utworzenia nowego państwa, nie przyniosły nawet części korzyści, jakie 1 października dały sprawie katalońskiej zdjęcia z interwencji hiszpańskiej policji. I choć fałszerstwa w tej sprawie szybko wyszły na jaw, okazywało się, że najsłynniejsze obrazy przedstawiają sceny z innych lat bądź nawet innych kontynentów, a rzekoma hekatomba dokonana przez policję zakończyła się skromnym bilansem czterech osób hospitalizowanych, to jednak wrażenie w Europie pozostało silne. Silne na tyle, że przez pierwsze dni znaczna część polskich mediów i co gorsza polskich polityków zarówno z prawa, jak i z lewa bezrefleksyjnie powtarzała narrację Generalitat. Stało się tak, mimo że destabilizowanie państwa hiszpańskiego z pewnością nie leżało w interesie Polski (ze względu na konieczność stania na straży zasady niezmienności granic w Europie, wspólną z Hiszpanią rezerwę wobec przewodnictwa niemiecko-francuskiego w UE, rosyjskie zaangażowanie w promocję separatyzmu katalońskiego czy wreszcie na działalność Ruchu Autonomii Śląska). 

Rząd Mariana Rajoya w obliczu kryzysu zachowywał się bardzo powściągliwie. Jeszcze 1 października oświadczył, że w Katalonii nie doszło do żadnego referendum, ale równocześnie wezwał separatystów do dialogu, zapewniając, że drzwi pozostają otwarte. Premier nadal nie zdecydował się na podjęcie kroków prawnych wobec zbuntowanego regionu i zawieszenia autonomii według art. 155. konstytucji, choć zachęcało go do tego coraz szersze grono hiszpańskich polityków: od socjalistów starszej generacji (były premier Felipe González i wicepremier w jego rządzie Alfonso Guerra), przez stale do tego gotową liberalną partię Ciudadanos, aż po długoletniego szefa rządu i bezpośredniego poprzednika Rajoya na fotelu przewodniczącego Partii Ludowej – José Maríę Aznara.

Niech żyje król!

Dobra passa separatystów trwała jeszcze przez pierwsze dni ubiegłego tygodnia. W poniedziałek spłynęły wyniki „referendum”, co znów dało okazję wielu mediom do stwierdzeń typu „90 proc. Katalończyków zagłosowało za niepodległością” (tu akurat tytuł artykułu z „Polityki”). Wtorek zaś przyniósł strajk generalny w Katalonii, który pokazał dobrą organizację zwolenników odłączenia się od Hiszpanii. Potem było już jednak gorzej. 

Bierność rządu Rajoya przerwał król Filip VI, który w swoim orędziu w bardzo ostrych słowach oznajmił to, o czym politycy partii rządzącej bali się wspominać – że przywódcy Generalitat „całkowicie usytuowali się poza obrębem prawa i demokracji” i że wykazali się „niedopuszczalną nielojalnością wobec władz państwowych”. Bezkompromisowe wystąpienie króla od razu zbudziło skojarzenia ze zdecydowaną postawą jego ojca Juana Carlosa wobec puczu płk. Antonia Tejera z 1981 r. i przysporzyło monarchii zmagającej się od lat z kryzysem zaufania nowych zwolenników. „Nigdy nie sądziłem, że to powiem, ale udało się wam, fanatycznym secesjonistom, to osiągnąć: niech żyje król!” – brzmiał jeden z najpopularniejszych wpisów na hiszpańskim Twitterze. Wielu wówczas było tego samego zdania, a sondaże pokazały, że postawę Filipa VI popiera 61 proc. Hiszpanów



zawartość zablokowana

Autor: Bartosz Kaczorowski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się