Fot.Tomasz Hamrt/ Gazeta Polska

Koniec prawa Jaruzelskiego

numer 1851 - 13.10.2017Polska

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o portach lotniczych, bez której trudne byłoby powstanie Centralnego Portu Komunikacyjnego. Dotychczas Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze działało bowiem na podstawie ustawy z 1987 r. podpisanej przez Wojciecha Jaruzelskiego. Przeciwko tym zmianom protestowała część związkowców przedsiębiorstwa. Według władz PPL-u protestującym chodzi tylko o ochronę własnych interesów. 

Nowe przepisy dostosowują przedsiębiorstwo do realiów gospodarki rynkowej. Do tej pory obowiązywała ustawa z 1987 r. Dopuszczała ona funkcjonowanie takich organów jak naczelny dyrektor, zebrania delegatów i rada pracownicza. Teraz zastąpią je: prezes Przedsiębiorstwa Państwowe Porty Lotnicze oraz rada nadzorcza. Ma to zbliżyć PPL pod względem struktury organizacyjnej do współczesnych regulacji” – czytamy w komunikacie prasowym przedsiębiorstwa. Dotychczas bez rady pracowniczej i zebrania delegatów niemożliwe było podejmowanie kluczowych decyzji przez dyrektora przedsiębiorstwa. Ustawa zawierała także archaiczne sformułowania z czasów komunistycznych. – Przepisy, o których mowa, powstały w innej rzeczywistości. Dyrektor ­PPL-u każdą decyzję musiał konsultować z radą zakładową. W żadnej spółce nie ma takich organów. Dbają one wyłącznie o interes poszczególnych grup. W przedsiębiorstwie powinna być jedynie rada nadzorcza oraz zarząd, tak jak to funkcjonuje w innych spółkach – mówi anonimowo w rozmowie z „Codzienną” jeden z menedżerów działających w branży lotniskowej. Zgodnie z nowymi przepisami rada nadzorcza ma się składać z pięciu członków, wybieranych na pięć lat. To oni będą nadzorowali m.in. finanse PPL-u.  

Przeciwko nowym przepisom protestowało w czwartek przed Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa 36 przedstawicieli niektórych działających w PPL-u związków zawodowych. Ich zdaniem władze przedsiębiorstwa łamią prawo, np. przez zwalnianie pracowników.

 – Nowa ustawa nie będzie pretekstem do masowych zwolnień. Sytuacja wygląda odwrotnie. Przedsiębiorstwo się rozwija, potrzebuje nowych rąk do pracy, stale zatrudnia nowych pracowników. Wynika to z faktu, że port lotniczy obsługuje coraz większą liczbę pasażerów. Jeśli spojrzeć na ostatnie wyniki, port obsłużył blisko o jedną czwartą pasażerów więcej niż przed rokiem. Zbliżamy się do 13 mln – do końca roku prognozujemy 15 mln – mówi nam Mariusz Szpikowski, dyrektor przedsiębiorstwa. – Informacje o zwolnieniach rozpowszechniane są m.in. przez członków likwidowanej nową ustawą rady pracowniczej. Jej członkowie obawiają się o własne, chronione dotąd immunitetem stanowiska pracy z bardzo wysoką pensją, w wielu wypadkach nieadekwatną do wykonywanych obowiązków – dodaje. Średnie wynagrodzenie członków rady pracowniczej za pierwsze półrocze tego roku wyniosło ponad 9 tys. zł. Taka pensja nie jest jednak dla nich satysfakcjonująca, dlatego część pracowników domaga się podwyżek.

A jak wyglądała ich praca w PPL-u? „Zdominowana przez protestujących związkowców rada pracownicza w ostatnich miesiącach opóźniała, a nawet wręcz blokowała wiele decyzji i inicjatyw naczelnego dyrektora, wprowadzanych z myślą o stabilnej przyszłości i bezpieczeństwie finansowym przedsiębiorstwa, np. wprowadzenia nowego regulaminu organizacyjnego czy uchwałę w sprawie wstrzymania wprowadzenia procedury dot. dyscyplinowania pracowników, bo jest ona sprzeczna z wcześniejszymi ustaleniami rady” – podsumowują władze PPL-u.

Nowe przepisy dotyczące przedsiębiorstwa Sejm uchwalił miesiąc temu. Wejdą one w życie dwa tygodnie po ogłoszeniu ich w Dzienniku Ustaw.



Autor: Klaudia Dadura